LECZENIE PARĄ

Czy to działa?

Gazeta Wyborcza - - DOMOWE TERAPIE - EWA TOMKOWSKA

Nasze babcie polecały parówkę na przeziębienie – podstawiały pod nos garnek z parującą wodą i zakładały na głowę ręcznik. Ten zabieg miał być też pomocny dla skóry. Co o domowych inhalacjach sądzą lekarze?

Wokół nas przybywa osób, które mają katar i pokasłują. Dorośli zapadają na przeziębienie średnio dwa-trzy razy w roku, dzieci – od sześciu do 12 razy!

W każdym domu są inne sposoby na radzenie sobie z tym stanem. Herbata z cytryną, miodem i imbirem. Albo sok malinowy i wielkie dawki witaminy C.

W moim domu rano obowiązkowe było płukanie gardła wodą z solą, a wieczór był czasem parówek nazywanych również domowymi inhalacjami. Mama gotowała w garnku wodę, następnie dosypywała do niej soli, zakładała mi ręcznik na głowę i kazała wdychać unoszącą się parę z garnka. Wszystko po to, by odetkać nos lub zmobilizować drogi oddechowe do odkrztuszania.

Niedawno koleżanka z pracy przypomniała mi o parówkach. Są dla niej przyjemnym wspomnieniem z okresu nastoletniego. Stosowała je głównie „na oczyszczanie” skóry. Nie wlewała nic do parującej wody, ale „na skórę” popularne było w tamtym czasie dodawanie olejków eterycznych, np. szałwii lub rumianku. Zaczęłyśmy się zastanawiać, czy domowe inhalacje rzeczywiście pozytywnie oddziałują na górne drogi oddechowe i skórę. Spytałam o to ekspertów – dermatologa, alergologa i otolaryngologa. Jak działa parówka:

NA SKÓRĘ

DERMATOLOG

DR N. MED. ANDRZEJ SZMURŁO

z Kliniki Nova Derm w Warszawie

– Na temat oddziaływania parówki na skórę nie ma żadnych badań naukowych, dlatego trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Mogę się opierać jedynie na swoich obserwacjach i innych badaniach, które pokazują, jak wilgotne powietrze wpływa na skórę.

Parówka na pewno ją rozpulchnia. Niektórzy moi pacjenci to kucharze. Narzekają, że ich skóra jest aż nadto miękka, wręcz ciastowata i blada. Powodem takiego jej stanu jest wciąż oddziałująca na nią para wodna wydobywająca się z gotujących garnków.

Jeśli przyjrzymy się dokładnie obywatelom państw, w których powietrze ma wysoką wilgotność, np. Tajlandii, to zauważymy, że ich skóra jest zupełnie inna niż nasza – bardziej miękka. Gdyby mieszkaniec z takiej szerokości geograficznej przyjechał do Polski, na pewno czułby, że jego skóra staje się przesuszona i zaczyna się łuszczyć. Dlaczego? Bo wilgotne powietrze na początku rzeczywiście rozpulchnia, nawilża skórę, ale jak już przestajemy być w zasięgu jego działania, to skóra zaczyna szybko wysychać i staje się jeszcze bardziej sucha niż przed poddaniem się jego wpływowi. Dlatego taki domowy zabieg jak parówka, by miał sens, nie może być oparty jedynie na samym nastawieniu skóry na działanie pary wodnej. Aby skóra nie odparowała całej wody przez istniejące w niej dziury, tuż po zaprzestaniu parówki trzeba nałożyć na skórę maść okluzyjną. Dzięki temu woda zostanie zatrzymana i skóra stanie się nawilżona.

By ten efekt był jeszcze lepszy, można dodatkowo po nałożeniu maści obłożyć posmarowane miejsca folią spożywczą (przezroczysta folia) na 20-30 min. Dzięki temu maść lepiej się wchłonie, a skóra stanie się też bardziej nawilżona. Osoby z przesuszoną skórą lub atopowym zapaleniem skóry mogą raz na jakiś czas zastosować taki zabieg domowy.

Obserwuję, że najczęściej parówkę stosują osoby borykające się z trądzikiem. Niektórzy robią ją, by rozpulchnić twarz, a następnie wycisnąć zaskórniki.

Rzeczywiście para wodna może ułatwić likwidację zaskórników, ale dziś dermatolodzy nie zalecają ich mechanicznego usuwania. Obecnie wiemy już, że po ich wyduszeniu ściana naskórka jest naruszona, dziura w naskórku robi się więc większa, a zaskórnik szybko się odbudowuje. Po mechanicznym usunięciu ma więcej miejsca i dlatego robi się obszerniejszy.

Na trądzik nie pomoże również zastosowany peeling po parówce. Rzeczywiście naskórek po takiej domowej terapii złuszczy się łatwiej, bo dzięki parówce będzie rozmiękczony. Jednak musimy pamiętać, że naskórek bardzo szybko się odbudowuje i w miejscu, gdzie jest uszkodzony, narasta najczęściej grubszy i twardszy. A czy o to nam chodzi? To wrodzona obrona skóry – jeżeli ją obdzieramy, ona się broni i narasta. Dobrym przykładem są odciski. Skóra w miejscu ich powstania jest podrażniona od chodzenia, zaczyna więc grubieć, by chronić się przed kolejnym tarciem.

Uważam, że jedynie osobom z nadmiernie suchą skórą mogą ewentualnie pomóc parówki raz na jakiś czas. Tylko zawsze stosowane wraz z maścią. Grupa tych pacjentów nie powinna jednak robić ich za często, ponieważ w wyniku nadmiernego działania pary wodnej mogą mieć problemy podobne do kucharzy – skóra się wydelikaci i nie będzie tolerowała odpowiednio temperatur i niskiej wilgotności polskiego powietrza.

Jest wiele osób, które nie mogą na pewno stosować parówek. To przede wszystkim pacjenci mający cerę naczynkową. Ich naczynia są wrażliwe na czynniki zewnętrzne, a para wodna prowadzi do rozszerzania się naczyń. Osoby z taką cerą poddane często jej działaniu mogą się nabawić trądziku różowatego.

Przeciwwskazaniem do zastosowania parówki jest też problem z cerą wrażliwą podatną na działanie temperatur. Ciepła para wodna może ich cerę poparzyć. Uważać powinny też osoby mające alergię. Niektóre olejki eteryczne wlewane do wody, z której unosi się para, mają wysoki potencjał alergizujący. Wiele osób jest uczulonych np. na rumianek dodawany do parówek.

A wszyscy zainteresowani tym zabiegiem muszą kontrolować to, co wlewają do wody. Jeśli olejek eteryczny będzie miał w składzie alkohol, to para wodna może nas nie tylko upić, ale też podrażnić skórę, a nawet poparzyć.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.