Kaczyński: To my jesteśmy ci dobrzy

— Nie można utożsamiać PiS z poprzednikami. Afery z czasów PO-PSL były znacznie większe niż obecnie – przekonywał w Jachrance prezes partii Jarosław Kaczyński. I zapowiedział sankcje karne wobec b. premiera Donalda Tuska.

Gazeta Wyborcza - - WYDARZENIA - PAWEŁ WROŃSKI

Kaczyński zaczął od tego, że w 2019 r. w wyborach zdecydują się losy Polski i Polaków. Wskazał, że PiS jest partią, która prowadzi naród do dobrobytu porównywalnego z tym na Zachodzie oraz wolności w wymiarze politycznym i ekonomicznym. Jego przemówienie było zapowiadane przez marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego jako bardzo ważne, bo PiS w ostatnich tygodniach ma kiepską passę. Zmaga się z aferą KNF, wycofał się też z najważniejszych zapisów ustawy o Sądzie Najwyższym pod wpływem nacisku UE.

Kaczyński groził w Jachrance, że jeśli PiS nie wygra wyborów, zdobywając większości bezwzględnej, to do władzy dojdą siły polityczne, które zerwą z zasadami demokracji i państwa prawa wobec przeciwników politycznych. Stwierdził, że zwycięstwo jest zadaniem trudnym, bo „wszędzie trudno jest uzyskać większość jednej liście wyborczej, a szczególnie w Polsce”. W naszym kraju trwa bowiem „ostry spór polityczny”, ale wg Kaczyńskiego tylko jedna strona sporu uznaje reguły demokracji i praworządności – PiS. Opozycja ma zaś poparcie większości mediów, a także czynników międzynarodowych, dlatego „może kłamać, kłamać, kłamać”.

Kaczyński przestrzegał przed socjotechniką stosowaną wobec jego partii. Jako wyjątkowo groźne uznał utożsamianie „naszej formacji politycznej i naszych przeciwników”. Twierdził, że PiS różni od poprzedniej władzy reakcja na zło oraz skala afer – ich liczba ma być obecnie promilem w stosunku do tego, co działo się za rządów Platformy. Prezes PiS mówił też o „czarnej owcy” – nawiązał w ten sposób do ujawnionej przez „Wyborczą” afery KNF. Miał na myśli Marka Chrzanowskiego, b. przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, podejrzanego o próbę korupcji Leszka Czarneckiego, właściciela Getin Noble Banku.

Kaczyński głównie przypominał jednak afery z czasów PO-PSL. Dłużej zatrzymał się przy zeznaniach byłej wiceminister finansów Elżbiety ChojnyDuch podczas posiedzeń komisji śledczej ds. VAT. Według prezesa PiS świadczą o tym, że afera „nie była rozproszona i była to afera tego rządu”. – To jest kwestia odpowiedzialności rządu i jego szefa, także odpowiedzialności w świetle prawa karnego – stwierdził, co zostało odebrane jako groźba pod adresem obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Lider obozu władzy przekonywał, że kłamstwem jest, jakoby PiS łamał konstytucję. Za to jego zdaniem konstytucję złamała za swoich rządów PO, nominując awansem sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Szef Prawa i Sprawiedliwości opowiadał również, że o wielu aferach z lat 2007-15 „piszą internauci” i że rząd PO-PSL w ogóle kojarzy się z aferami, ale część polskiego społeczeństwa jest od tych informacji odcięta.

Na koniec przytoczył przypadki, gdy jego zdaniem poprzednia władza łamała prawa obywatelskie: wymienił wymierzoną w kiboli akcję „Widelec”, wtargnięcie służb do domu internauty, który stworzył grę o prezydencie Komorowskim, oraz wejście służb do redakcji tygodnika „Wprost”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.