Przyboczni ojca dyrektora

Oprócz Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina są trzecim, choć nieoficjalnym, koalicjantem PiS. Ich centralą jest nie Nowogrodzka, ale Toruń, gdzie swoim zapleczem medialnym dowodzi ojciec Tadeusz Rydzyk

Gazeta Wyborcza - - MAGAZYN - RAFAŁ WÓJCIK

PPod auspicjami toruńskiego redemptorysty i biznesmena ma powstać nowa partia – Ruch Prawdziwa Europa. W sądzie jest już wniosek o rejestrację, który złożył europoseł Mirosław Piotrowski. Kto się przyłączy? Przedstawiamy najbardziej zaufanych ludzi redemptorysty z Torunia.

1. MIROSŁAW PIOTROWSKI: Chcą mnie na prezydenta

Jest deputowanym do Parlamentu Europejskiego od początku obecności Polski w Unii Europejskiej. Dostał się tam z list Ligi Polskich Rodzin. W 2009 r. uzyskał reelekcję, ale tym razem startował z list PiS. Jednak delegację PiS opuścił. W ostatnich eurowyborach znowu dostał miejsce na lubelskiej liście PiS. Wyprzedził jedynkę, którą był ulubieniec Jarosława Kaczyńskiego Waldemar Paruch.

Krótko po wyborach Piotrowski ponownie opuścił delegację partii. Twierdził wtedy, że został „wypchnięty”. Przekonywał, że próbują go zdyskredytować w związku z poszukiwaniem kandydata prawicy w wyborach prezydenckich 2015 r. „Nie jest tajemnicą, że od pewnego czasu, bez mojej inspiracji, różne środowiska prawicowe, w tym także funkcyjni aktywiści PiS, proponują kierownictwu partii rozważenie mojej kandydatury na prezydenta RP” – pisał w oświadczeniu.

Europosłowie PiS zaprzeczyli i też wydali oświadczenie. Podkreślili, że przyczyną rozstania Piotrowskiego z PiS były „motywy finansowe”. Przypomnieli, że z tych samych powodów Piotrowski odszedł z delegacji PiS również w poprzedniej kadencji. Natomiast o jego planach dotyczących ubiegania się o prezydenturę Polski delegacja nic nie wie.

Piotrowski ukończył historię na KUL i zrobił tam doktorat. Habilitował się na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jest stałym gościem mediów Rydzyka i wykłada w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

W 2010 r. Piotrowski wytoczył proces karny dr. Sławomirowi Poleszakowi, pracownikowi lubelskiego IPN. Uznał, że Poleszak go zniesławił w recenzji jego książki „Narodowe Siły Zbrojne na Lubelszczyźnie 1944-1947”. Poleszak, historyk specjalizujący się w dziejach polskiego podziemia niepodległościowego, ocenił, że praca Piotrowskiego zawiera wiele błędów merytorycznych. List otwarty wyrażający sprzeciw wobec postępowania autora książki podpisało ponad 160 naukowców z całego kraju, w tym wybitni historycy - Jerzy Kłoczowski, Karol Modzelewski i Henryk Samsonowicz. Poleszaka broniła też Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Ostatecznie lubelski sąd uznał, że recenzja była nie zniesławieniem, ale dozwoloną krytyką naukową.

2. ANNA SOBECKA: UE to totalitaryzm

Posłanka od 1997 r., była spikerka Radia Maryja. Pochodzi z Piotrkowa Kujawskiego. Na studia wyjechała do Torunia. Najpierw ukończyła studium medyczne na UMK, później poszła na Wydział Chemii. Po studiach pracowała jako laborantka w szpitalu wojskowym. Od 1975 r. spędziła tam 12 lat.

W tym czasie poślubiła zawodowego żołnierza Ludowego Wojska Polskiego. Mają dwójkę dzieci. W opozycji się nie udzielała, bo mąż był oficerem LWP i członkiem PZPR, dosłużył się w PRL stopnia podpułkownika. W wolnej Polsce Sobecki poszedł na emeryturę. – Myśmy za komuny chodzili na msze, ale się z tym nie afiszowaliśmy – mówiła jego żona dziennikarzom „Wyborczej” w 2006 r. – Po kryjomu ochrzciliśmy dzieci. Wiadomo, jakie były czasy. Mąż utrzymywał rodzinę, więc musieliśmy być ostrożni. Wywieźliśmy dzieci za Toruń, ochrzciliśmy je za jednym razem.

Po upadku PRL Sobecka została szefową Medycznego Studium Zawodowego w Toruniu, gdzie wcześniej była nauczycielką. By uczyć, ukończyła podyplomowe studium edukacji dorosłych przy UMK.

Od 1992 r. była spikerką w Radiu Maryja, ukończyła katolickie podyplomowe studium dziennikarza działające przy rozgłośni. Rydzyka poznała przez przypadek. W latach 90. na antenę zaprosiła ją koleżanka, która współpracowała z radiem.

Oprócz zawodu analityka medycznego, nauczyciela i dziennikarki Sobecka ma uprawnienia instruktora naturalnego planowania rodziny według metody prof. Rotzera. To tzw. metoda objawowo-termiczna – kobieta określa dni płodne, obserwując organizm i codziennie mierząc temperaturę w pochwie.

W styczniu 1995 r. została szefową Stowarzyszenia Rodzin Katolickich diecezji toruńskiej i ta funkcja zaprowadziła ją na scenę polityczną. Dwa lata później Stowarzyszenie było jedną z organizacji należących do Akcji Wyborczej Solidarność. Sobecka startowała z szóstego miejsca, jeździła po miasteczkach i spotykała się z ludźmi, często w parafiach. Rydzyk namawiał, by na nią głosować. Opłaciło się, dostała 11 tys. głosów – drugi wynik na toruńskiej liście AWS. Weszła do Sejmu i nieprzerwanie jest w nim do dziś.

W parlamencie broniła nie tylko o. Rydzyka, ale również abp. Juliusza Paetza przed zarzutami molestowania kleryków. – Nie znam problemu, ale jestem przekonana, że chodzi o ośmieszenie Polski – mówiła.

Sprzeciwiała się członkostwu Polski w NATO i UE. W 2003 r., gdy odbywało się referendum unijne, Sobecka pisała na blogu: „To sztuczny, skompromitowany, zbiurokratyzowany, totalitarny system. Docelowo będzie tylko jeden rząd w Brukseli, a tym samym Polska straci suwerenność. Po wejściu do UE 90 procent gospodarstw rolnych zostanie zlikwidowanych, skutkiem czego przybędzie dodatkowo 3 mln bezrobotnych”.

Jej zdaniem homoseksualiści to „nieszczęśliwi chorzy ludzie”. Aborcja powinna być kategorycznie zakazana.

Z AWS odeszła po dziesięciu miesiącach. W następnych wyborach startowała już z LPR i miała drugi wynik w okręgu.

W 2006 r. dziennikarzom „Wyborczej” politycy LPR nieoficjalnie mówili: – Sobecka jest w Lidze tylko jedną nogą, ale nawet jak przejdzie do Kaczyńskiego, to też nie będzie prawdziwym członkiem PiS. Tak naprawdę ona jest posłem Tadeusza Rydzyka.

Z listy PiS do Sejmu startowała rok później, wcześniej zaliczyła przygodę z kanapową partią Ruch Ludowo-Narodowy. Mimo że była posłanką wybraną z list PiS, to w 2009 r. bezskutecznie kandydowała do Parlamentu Europejskiego z listy antyunijnej partii Libertas. Dlaczego? Bo PiS nie dawał jej jedynki na listach. Rydzyk odebrał to jako zdradę i Sobecka za karę przestała występować w Radiu Maryja. Do łask wróciła po ponad roku. PiS darował jej polityczny mezalians. Do partii Kaczyńskiego zapisała się w 2011 r.

Sobecka w lipcu 2018 r. w liście do Julii Przyłębskiej, prezes Trybunału Konstytucyjnego, zażądała przyspieszenia prac nad wyrokiem w sprawie aborcji, którą prawica nazywa „eugeniczną”. Chodzi o wniosek, który złożyli do TK głównie posłowie z PiS, o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisów pozwalających na aborcję w razie ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

„Wyborczej” Sobecka powiedziała, że Rydzyk nie rozmawiał z nią o nowej partii. I dodała: – Nie róbcie z tego szumu.

3. JAN SZYSZKO: Czyńmy sobie Puszczę poddaną

Karierę polityczną zaczął pod koniec lat 80. od członkostwa w prezydium Miejskiej Rady Narodowej podwarszawskiej gminy Wesoła. Rady narodowe w PRL były tworem fasadowym, miały stwarzać złudzenie samorządności. Po przełomie ustrojowym i powstaniu samorządu gminnego Szyszko został w 1990 r. radnym Wesołej. Dziennikarz „Wyborczej” Maciej Jarkowiec pisał, że był w radzie osamotniony – w opozycji do radnych z Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”.

W Wesołej Szyszko się urodził i mieszka do dziś. W PRL nie działał w opozycji, do PZPR nie należał. Po ukończeniu w 1966 r. studiów z leśnictwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego zrobił doktorat i habilitację, został profesorem. W latach 70. i 80. wykładał w SGGW. Jego pasją są polowania i owady, jest międzynarodowym autorytetem karabidologii – nauki o chrząszczach z rodziny biegaczowatych. Stefan Niesiołowski, drugi entomolog w Sejmie, z uznaniem mówił „Wyborczej” w 2016 r. o naukowcu Szyszce: – Lubiłem go. On od biegaczy, ja od muchówek, gadaliśmy sobie o owadach.

W 1991 r. Szyszko współtworzył Porozumienie Centrum u boku braci Kaczyńskich. Gdy w 1995 r. poparli oni w wyborach prezydenckich prezesa Sądu Najwyższego Adama Strzembosza, Szyszko został szefem jego sztabu. Ale Kaczyńscy szybko 1

wycofali poparcie dla Strzembosza i kandydatem PC na prezydenta uczynili Lecha Kaczyńskiego. Do jego sztabu wszedł także Szyszko. W 1997 r. bez powodzenia startował do Sejmu z list AWS, ale objął posadę ministra środowiska w rządzie Jerzego Buzka. Chwalą go ekolodzy. Nagrodę z jego rąk dostał dziennikarz „Wyborczej” Adam Wajrak.

Do PiS Szyszko wstępuje w 2001 r. i kandyduje do Sejmu, znów bezskutecznie. Mandat zdobywa cztery lata później. I po raz drugi zostaje ministrem. Wchodzi w pierwszy konf likt z Unią Europejską. Chodzi o polowania na ptaki. Unijne przepisy biorą górę.

Po paru miesiącach wydaje decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach obwodnicy Augustowa przecinającej unikalną przyrodniczo Dolinę Rospudy. – Rospuda to twór człowieka i nic się nie stanie, gdy przejdzie przez nią droga szybkiego ruchu – mówił.

Protestują ekolodzy, międzynarodowi eksperci i Komisja Europejska, ale również związany z PiS rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski, który skarży decyzję Szyszki do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ostatecznie obwodnica omija Dolinę Rospudy.

W Sejmie Szyszko zasiada od 2005 r., mimo dalszych miejsc na listach wyborczych. Zawdzięcza to poparciu Radia Maryja. Skąd ta bliskość? Odpowiedź znaleźli w 2007 r. dziennikarze „Wyborczej” Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski. Rydzyk wybudował szkołę w okolicach Portu Drzewnego w Toruniu, ale przez lata nie mógł zdobyć prawa dzierżawy działki między drogą, przystanią jachtową a plażą. Kiedy w 2005 r. nadzór nad gospodarką wodną objął minister Szyszko, Rydzyk działkę dostaje, a minister – jak policzyli dziennikarze – w ciągu 12 miesięcy 20 razy gości na antenach TV Trwam i Radia Maryja.

Dwa lata później, zanim pożegna się z urzędem, zdąży załatwić uczelni Rydzyka dofinansowanie z Funduszu Ochrony Środowiska na nowy kierunek studiów podyplomowych: polityka ochrony środowiska – kompensacja przyrodnicza. Na wniosku o dotację on sam figuruje na pierwszym miejscu listy wykładowców.

Gdy PiS wygrywa wybory w 2015 r., znów zostaje ministrem. I znów walczy z Unią. Tym razem o Puszczę Białowieską zagrożoną – zdaniem Szyszki – kornikiem drukarzem. Ekolodzy twierdzą, że żadnego zagrożenia nie ma. Las sobie sam poradzi, a kornik jest tylko pretekstem, żeby dać zarobić nadleśnictwom i przerabiać las na deski. Ale wycinka Puszczy trwa. Przerwał ją dopiero Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który orzekł, że wycinanie Puszczy było niezgodne z prawem. Szyszko przestał być ministrem dopiero w styczniu 2018 r.

4. GABRIELA MASŁOWSKA: Zablokować Halloween

Kto nie jest z Lublina, nie czyta „Naszego Dziennika” i nie słucha Radia Maryja, mało o niej słyszał. Gabriela Masłowska zasiada w Sejmie od 17 lat, ale trzyma się w cieniu. Rozgłos jej niepotrzebny, bo ma stałą bazę wyborców, która gwarantuje jej reelekcję.

Ukończyła studia z ekonomii na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, zrobiła tu doktorat. W latach 70. wykładała na UMCS. Karierę naukową kontynuowała na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Pod koniec lat 90. została prezesem Obywatelskiego Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Lublinie. Powszechne uwłaszczenie wielokrotnie promowała na antenie Radia Maryja. W 2001 r. dzięki wstawiennictwu o. Rydzyka dostała się do Sejmu z LPR.

W 2006 r. została wyrzucona z tej partii za próbę wejścia w koalicję z PiS. Wstąpiła do partii Ruch Ludowo-Narodowy, którą zakładała m.in. Anna Sobecka. Członkowie RLN w 2007 r. startowali z list PiS, a Masłowska uzyskała mandat.

Opowiadała się przeciwko ratyfikowaniu traktatu lizbońskiego, mimo że podpisał go prezydent Lech Kaczyński. – Czy nie obawia się pan, panie marszałku, że za kilka czy kilkanaście lat wnuk uzna pana za tego, kto uczestniczył w procesie likwidacji państwa polskiego? – pytała w Sejmie w 2008 r.

Masłowska wstąpiła do PiS dopiero w 2011 r. wraz z Sobecką. W 2017 r. chciała walczyć z Halloween w szkołach: – To moda bezkrytycznie przyjmowana z zagranicy. W szkołach często nauczyciele siłą rozpędu organizują takie bale dla dzieci, łatwo je zająć, cieszą się, że mogą się przebrać. Napiszę zapytanie do pani minister, żeby zablokować tę głupotę. Nie można dzieciom fundować takiego horroru. Wieczorem te dynie z wyciętymi zębami wyglądają przerażająco. Dzieci są oswajane z magią, horrorami, stworami, a rodzice są pokazywani jako wrogowie. Nie można na to pozwalać – mówiła Wirtualnej Polsce.

5. URSZULA KRUPA: Precz ze szczepieniami

Po studiach medycznych doktoryzowała się w Akademii Medycznej w Łodzi. Pracowała tam jako wykładowczyni. Od 1994 r. do dzisiaj prowadzi cotygodniową audycję „Porady lekarskie” w Radiu Maryja. Opowiada, jak leczyć łysienie, stwardnienie rozsiane, ale też o „szatańskiej ideologii gender”, a ostatnio o powikłaniach poszczepiennych. – Według niektórych danych śmiertelność niemowląt w Japonii zmniejszyła się trzykrotnie, odkąd nie szczepi się tam dzieci do drugiego roku życia, podczas gdy w Polsce w tym samym czasie dzieci otrzymują 15 dawek szczepionek – mówiła. – Podanie szczepionki przeciwko polio w USA spowodowało wzrost zachorowania na polio o 50 proc. w latach 1957-58 i o 80 proc. w latach 1958-59.

By udzielać porad radiowych, ukończyła katolickie podyplomowe studium dziennikarstwa przy Radiu Maryja. Wykładała też na uczelni Rydzyka. W 2001 r. weszła do Sejmu z list LPR, była szefową łódzkich struktur tej partii. Trzy lata później dostała się do europarlamentu, po czym odeszła z LPR.

W 2009 r. bezskutecznie ubiegała się o reelekcję do Parlamentu w Strasburgu z listy PiS. Nie udało jej się również wejść do Sejmu w 2011 r. i ponownie do europarlamentu w 2014 r. Do Brukseli wróciła dopiero dwa lata temu, gdy zwolnił się mandat po Januszu Wojciechowskim. Do dziś jest bezpartyjna.

6. ANDRZEJ JAWORSKI: Bronię czci o. Rydzyka

Karierę polityczną rozpoczynał u boku Jacka Kurskiego w urzędzie marszałkowskim w Gdańsku pod koniec lat 90. Najpierw był asystentem, później awansował na wiceszefa departamentu turystyki. Z wykształcenia jest etnologiem i politologiem. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie kierował w stolicy spółką komunalną. Gdy PiS pierwszy raz doszedł do władzy, Jaworski został prezesem Stoczni Gdańskiej. Trzykrotnie bez sukcesu kandydował z ramienia PiS na prezydenta Gdańska.

Przez wiele lat był szefem gdańskiego PiS i łącznikiem między Jarosławem Kaczyńskim a Rydzykiem. Ale od wpływów odsunął go poseł Janusz Śniadek, wcześniej szef „Solidarności”, dzisiaj szef PiS na Pomorzu. W maju 2016 r. Jaworski dostał posadę wiceprezesa PZU, więc zrzekł się mandatu poselskiego. Na stanowisku był przez rok i zarobił w tym czasie 2 mln zł.

Po PZU Jaworski trzyma się sektora państwowego, w listopadzie 2017 r. został wiceprezesem największego producenta cukru w Polsce – Polskiego Cukru. Po niecałym roku zrezygnował. W kwietniu 2018 r. został prezesem Polskiego Związku Curlingu.

Zorganizował wtedy akcję w obronie Rydzyka. Chodziło o billboard Platformy z napisem, że Rydzyk „wziął 94 mln zł dotacji”. Partia opozycyjna podliczyła dotacje i granty, które otrzymały instytucje powiązane z Rydzykiem. – Czy Grzegorz Schetyna i inni liderzy Platformy Obywatelskiej powinni ponieść odpowiedzialność karną za pomawianie i zniesławianie o. Tadeusza Rydzyka? – pytał Jaworski w internetowej sondzie na swoim profilu w mediach społecznościowych.

Na antenie Radia Maryja zapewniał, że Rydzyk „nie wziął choćby złotówki”. – Te kłamstwa, ta manipulacja nie mogą być dla nas obojętne. Namawiam państwa, jako Rodzinę Radia Maryja, do tego, abyśmy wspólnie odpowiedzieli na ten bezczelny atak osób, żebyśmy razem wystąpili do Prokuratury Generalnej z apelem o ukaranie osób, które w tak bezczelny sposób próbują wprowadzić opinię publiczną w błąd – mówił Jaworski w rozgłośni Rydzyka.

We wrześniu 2018 r. został zawieszony w prawach członka PiS. Powodem miała być „nielojalność”. Jaworski nie wsparł kandydata PiS na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego. Nie jest też tajemnicą, że z Jaworskim i jego współpracownikami walczył Śniadek.

Portalowi wPolityce.pl Jaworski mówił o partii zakładanej przez Piotrowskiego: „Nie zostałem zaproszony do tego przedsięwzięcia. Póki co”. Jak zapewnił, na razie „obserwuje to, co się dzieje”, a decyzje będzie podejmował, gdy dostanie jakieś propozycje.

5

2

1

3

4

6

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.