Gdy Hindusi i Chińczycy położą się warstwami na plaży

Gazeta Wyborcza - - MAGAZYN -

stronę... Bycie deterministycznym materialistą to dzisiaj postawa staroświecka.

W pana telewizyjnym filmie „Hipoteza” z 1972 r. są dwie różne wersje rzeczywistości, zależne od przypadku, jak później w „Przypadku” Kieślowskiego.

– Niedawno miałem zajęcia ze studentami szkoły filmowej FAMU w Czechach. Mówili o wyczerpaniu się schematów fabularnych. To prawda, seriale eksploatują klasyczne wątki i trudno dziś zbudować jakąś całkiem nową fabułę. Widz ma świadomość, że wszystko już było. Ale nie wyczerpały się struktury opowiadania. Przywykliśmy do struktur linearnych, tymczasem można opowiadać inaczej. Pamiętam, jak z Krzysztofem Kieślowskim głowiliśmy się nad tym, jak można zmienić porządek opowiadania. Jego „Podwójne życie Weroniki”, a przedtem „Bez końca” – pisane z Krzysztofem Piesiewiczem – były takimi próbami. Ja z kolei w filmie „Suplement” tę samą historię opowiedziałem drugi raz z innego punktu widzenia. „Kino to rzeźbienie w czasie”, jak mówił Andriej Tarkowski – potok zdarzeń, z którego wycinamy to, co wydaje się błahe, hierarchizujemy zdarzenia. Mówimy o tajemnicy, ale w „Eterze” wszystko w końcu zostaje wyjaśnione. I lądujemy na gruncie religii, która mówi nam w katechizmie, co będzie po śmierci. Pan to pokazuje, prosto i sugestywnie. I wszystko jest proste jak na średniowiecznym ołtarzu. Choć ostatnie spojrzenie Jacka Poniedziałka w kamerę jest kadrem niezwykłym. Nawet dla tego jednego ujęcia warto zobaczyć ten film. Jednak w pańskiej „Iluminacji” z 1972 r. nie było tak prosto...

– W tych filmach na pierwszym planie jest zawsze poszukiwanie sensu. Jeśli zakładamy, że świat ma jakiś sens, to musi się on zawierać w jakimś wyższym porządku. Według Dostojewskiego jest tylko jedno zasadnicze pytanie: czy Bóg istnieje? Ale Dostojewski zdawał sobie sprawę, że możliwy jest wybór między Bogiem – Chrystusem – a prawdą. I wybierał Chrystusa. W „Eterze” pokazuje pan na końcu prawdy wiary jako realną rzeczywistość.

– Tak, bo gdybym miał wybierać między synkretycznym bełkotem New Age’u a tradycyjną religią, z jej ograniczeniami, jej niedoskonałością i z jej ziemską strukturą, która bywa najtrudniejsza do zaakceptowania, wybieram religię. Co nie znaczy, że nie obrywam od strony kościelnej. 1

W kadrze z „Eteru”: Andrzej Chyra jako komendant twierdzy i Jacek Poniedziałek w roli eksperymentującego lekarza. Najnowszy film Krzysztofa Zanussiego już w kinach

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.