SMOGWJEŻDŻA DOPOLSKI

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - ANDRZEJ KUBLIK WSPÓŁPRACA ALEKSANDER GURGUL

Ponad 1 mln używanych aut sprowadzili Polacy w zeszłym roku. Wjeżdżając na nasze drogi, miały przeciętnie prawie 12 lat. – Stajemy się składowiskiem używanych samochodów, w tym starych diesli, od których Zachód odchodzi – mówi Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego

„Stawiamy e-mobilność w sercu naszego rozwoju gospodarczego” – deklarował przed miesiącem premier Mateusz Morawiecki na międzynarodowym szczycie klimatycznym COP24. Elektryfikacja motoryzacji ma poprawić jakość powietrza i według zapowiedzi Morawieckiego z pierwszego roku rządów PiS już w połowie przyszłej dekady po naszych drogach ma jeździć milion aut na prąd.

Na razie przybył nam kolejny milion starych aut z importu, które nie spełniają nowoczesnych standardów bezpieczeństwa, a pod względem ekologii są przeciwieństwem e-mobilności. W 2018 r. zarejestrowano ich w Polsce 1 mln 3,3tys. sztuk – poinformowała w czwartek firma analityczna Samar.

To wynik niemal rekordowy. O 7,1 proc. większy niż w 2017 r. i tylko o włos gorszy niż w 2016 r., pierwszym roku rządów PiS. Wtedy na polskie drogi wjechało 1 mln 29 tys. używanych aut z importu.

Dla porównania, do Czech sprowadzono w ubiegłym roku 177,2 tys. używanych aut z Zachodu, a sprzedaż nowych aut była tam o jedną trzecią wyższa od importu – podaje czeskie stowarzyszenie motoryzacyjne AutoSAP. Tymczasem w Polsce import używanych aut dwukrotnie przewyższał sprzedaż nowych pojazdów. Co więcej, na Ukrainę, która jest dużo mniej zamożna od Polski, w 2018 r. wwieziono 116,8 tys. używanych aut z zagranicy (dane ukraińskiego stowarzyszenia UkrAutoprom).

Zarówno Ukraina, Czechy, jak i większość państw świata wwóz używanych aut ogranicza cłami, podatkami i badaniami technicznymi. Polska zniosła lwią część takich ograniczeń, przystępując do UE, a kolejne bariery usunął rząd PO-PSL. PiS nic z tym nie zrobił.

Przeciętne używane auto z importu miało 11 lat i 10 miesięcy. Najczęściej przyjechało z Niemiec (58 proc. importu), Francji (9 proc.) lub Belgii (7 proc.). Najwięcej samochodów pochodziło z rocznika 2005 (ponad 83 tys. sztuk), ale nie zabrakło też pojazdów w wieku niemal muzealnym – z roczników 1999 (20 tys.) i 1998 (12,1 tys.). Najpopularniejsze marki to Volkswagen, Opel, Audi i Ford.

Co więcej, aż 43,1 proc. aut z importu miało silniki Diesla, najbardziej szkodliwe dla środowiska. „Na pocieszenie pozostaje fakt, że choć udział silników wysokoprężnych rośnie, są one młodsze od silników benzynowych” – stwierdził Samar. Tyle że przeciętne używane auto z silnikiem Diesla z importu spełniało normę emisji spalin Euro 4, która dopuszczała emisję czterokrotnie większej ilości tlenków azotu niż w obecnej normie Euro 6. I nie wymagała stosowania filtrów DPF usuwających ze spalin szkodliwe dla zdrowia cząstki stałe.

Podczas szczytu COP24 premier Morawiecki ujawnił, że Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianami w podatku akcyzowym, które mają promować „czyste auta”. Szef rządu zaraz dodał, że zmiany mają być rozłożone na lata i trzeba je wprowadzić „z poszanowaniem ambicji Polaków, którzy chcieliby jeździć lepszymi samochodami” i dlatego ściągają co rok setki tysięcy używanych aut z Europy Zachodniej.

– Nie możemy pozwolić na rozwój kolejnej głowy smogowej hydry. Z jednej strony likwidujemy niską emisję z pieców węglowych, jednocześnie nie potrafimy zapanować nad zanieczyszczeniami z aut – podkreśla Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego.

Karol Trammer, specjalista od rozwoju regionalnego i transportu publicznego, mówił niedawno „Wyborczej”: – Jeśli w gminie jest dużo aut, to nie znaczy, że jesteśmy bogaci i nie mamy problemów, tylko że brak transportu zmusił mieszkańców do zmotoryzowania się.

Dla porównania, do Czech sprowadzono w ubiegłym roku 177,2 tys. używanych aut z Zachodu

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.