Preludium do strajku w oświacie

Nauczyciele nie porozumieli się z Ministerstwem Edukacji w sprawie płac. ZNP właśnie rozpoczyna procedurę sporu zbiorowego, który ma się zakończyć strajkiem generalnym. Może do niego dojść w czasie egzaminów końcowych lub matur.

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - JUSTYNA SUCHECKA

– Nauczycielska bieda nie ma przynależności związkowej ani partyjnej – mówi Sławomir Broniarz, szef ZNP, które właśnie rozpoczyna procedurę sporu zbiorowego w sprawie płac. Może się to skończyć strajkiem generalnym

– Albo będę walczyć, albo będę musiała pożegnać się z tym zawodem – mówiła wczoraj w Centrum Dialog Anna Zając, nauczycielka z Warszawy z 13letnim stażem. – Z tej pensji nie da się utrzymać dwójki dzieci, frustracja narasta, nikt nas nie rozumie – dodawała. Na dowód pokazywała pasek z wynagrodzeniem – 2100 zł netto.

Zając była jednym z kilkudziesięciu nauczycieli, którzy postanowili przyjść na rozmowy minister edukacji Anny Zalewskiej z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych i oświatowej „Solidarności”. Związkowcy już wcześniej nazywali je rozmowami ostatniej szansy. Wyszli z nich niezadowoleni – w czwartek do porozumienia nie doszło.

Rozmowy bez konkretów

Spotkanie od samego początku przebiegało w nerwowej atmosferze. Niespodziewanie przyszedł na nie cały zarząd ZNP – ok. 70 osób. Zalewska początkowo nie chciała zgodzić się na rozmowy w tak licznym gronie i zaczęła negocjacje z „S”. Dopiero po dwóch godzinach spotkała się z ZNP. – „Solidarność” powiedziała, że nie chce uczestniczyć w posiedzeniu zarządu ZNP – tłumaczyła rzeczniczka MEN Anna Ostrowska. Na pytanie, czy to „S” będzie teraz wyznaczała, z kim rozmawiać ma Zalewska, odpowiedziała tylko, że minister zaprosiła wszystkich.

Po spotkaniu Ryszard Proksa, przewodniczący „S”, mówił, że minister poprosiła o jeszcze kilka dni na rozmowy z resortem finansów. – Poinformowała, że jakieś większe pieniądze będą, powyżej tych 5 proc., które proponowała, ale nie powiedziała na razie, ile więcej – twierdził.

Szef ZNP wyszedł z rozmów rozczarowany. – Szefowa MEN poza próbą przekonania nas, że za nasze wynagrodzenia odpowiadają samorządy, nie przedstawiła nam żadnej propozycji. Pustosłowie – mówił.

Sama Zalewska po spotkaniu obiecywała kolejne podwyżki, ale od 2020 r. Nie wyjaśniała, o czym zamierza rozmawiać z MF.

Powtórzone obietnice

Co zaproponowała nauczycielom teraz? Powtórzyła, że chce, by dodatki motywacyjne, tzw. 500 plus dla nauczycieli, dostawali nie tylko nauczyciele dyplomowani (wcześniej sama wymyśliła, by ograniczyć je do tej grupy). A także zapewniła, że uporządkuje kwestie tzw. godzin pokarcianych, za które nie ma dodatkowego wynagrodzenia (związkowcy od dwóch lat zwracali uwagę na ten negatywny skutek reformy firmowanej przez minister edukacji).

Obie te propozycje nie są nowe. Minister zapowiadała te ustępstwa już pod koniec 2018 r. Jedyną nowością jest planowany dodatek dla nauczycieli stażystów „na start”. Nie wiadomo jednak, ile miałby wynosić i na jak długo byłby przyznawany.

W kwestiach niezwiązanych z pensjami, a budzących opór nie tylko nauczycieli, ale też rodziców, minister zapowiedziała, że wycofa zapis, który umożliwiałby prowadzenie lekcji w soboty.

A wynagrodzenia? Zalewska chce, by płace zasadnicze wzrosły w tym roku o 5 proc., czyli od 121 do 166 zł brutto. Związkowcy od miesięcy mówią, że to za mało – „S” oczekuje 15-proc. podwyżki, ZNP i FZZ domagają się konkretnej kwoty – 1 tys. zł dla nauczyciela.

Zalewska wyliczała w czwartek, że gdyby miała spełnić postulaty płacowe związkowców, musiałaby dorzucić do budżetu oświaty odpowiednio 6,5 mld zł w przypadku żądań „S”, 14,9 mld zł – ZNP i aż 17,7 mld zł w przypadku FZZ. A cała planowana subwencja na ten rok to ok. 46 mld zł. Dla porównania – jednorazowa wyprawka dla wszystkich uczniów (300 zł) kosztowała nas ok. 1,5 mld zł.

ZNP zaczyna spór zbiorowy

Po fiasku rozmów z minister Zalewską Sławomir Broniarz poinformował o rozpoczęciu procedury sporu zbiorowego. Ma on się zakończyć strajkiem generalnym w oświacie. W jego czasie nauczyciele wstrzymają się od pracy. Czy do strajku dojdzie w czasie egzaminów końcowych lub matur? – Poinformujemy o tym wcześniej, ale te terminy poważnie są brane pod uwagę. Już teraz prosimy uczniów o wyrozumiałość – mówi Broniarz.

Również FZZ zadecyduje dziś, czy rozpocznie procedurę sporu zbiorowego, a „S” – czy podejmie współpracę z pozostałymi związkami. W przyszłym tygodniu sekcja oświatowa ma się też spotkać z przewodniczącym „S” Piotrem Dudą. – Mamy czas, by się dogadać, bo procedura sporu zbiorowego trochę trwa – przypominał Proksa.

Zdaniem Sławomira Wittkowicza z FZZ Anna Zalewska po raz kolejny gra jednak na rozbicie wspólnego frontu, a czwartkowe rozmowy były tego dowodem.

Sugerować mógłby to wczorajszy niespodziewany komunikat „S”, w którym związek poinformował, że „jest wstępna zgoda minister Anny Zalewskiej na 15-proc. podwyżkę wynagrodzeń zasadniczych od stycznia 2019 r.”. Takiego zapewnienia nie otrzymały pozostałe związki, nie mówiła też o nim po spotkaniu z nimi sama Zalewska i nie ma po nim śladu w oficjalnym komunikacie MEN.

- Szefowa MEN nie przedstawiła nam żadnych propozycji. Pustosłowie – mówił Sławomir Broniarz po spotkaniu z Anną Zalewską

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.