PiS z własnym projektem o zarobkach w NBP

Gazeta Wyborcza - - KRAJ - RAFAŁ WÓJCIK

Prawo i Sprawiedliwość przedstawi projekt ustawy, która wprowadzi jawność wynagrodzeń w NBP zarówno obecnego zarządu, jak i poprzednich – poinformowała w środę późnym wieczorem rzeczniczka partii Beata Mazurek. W czwartek dodała, że „dla kadry kierowniczej będą określone górne widełki”.

Posunięcie PiS to skutek grudniowej publikacji „Wyborczej”, w której ujawniliśmy, że dyrektor departamentu komunikacji i promocji Narodowego Banku Polskiego Martyna Wojciechowska po podwyżce z sierpnia 2016 r. zarabia wraz z dodatkami i premiami ok. 65 tys. zł miesięcznie. Dla porównania: dyrektor tego samego departamentu za czasów poprzedniego prezesa Marka Belki zarabiał w sumie ok. 23 tys. miesięcznie. Wojciechowska ukończyła filologię rosyjsko-ukraińską i podyplomowe dziennikarstwo. Od 2004 r. związana jest z PiS. Do tego w 2017 r. została decyzją Glapińskiego delegowana do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, gdzie otrzymuje dodatkowo ok. 11 tys. zł miesięcznie.

Choć zarobki wyliczyliśmy na podstawie oświadczeń majątkowych, które Wojciechowska składała jako radna PiS sejmiku mazowieckiego, to NBP zaprzecza naszym doniesieniom i domaga się opublikowania sprostowania.

Prezes NBP Adam Glapiński nie chce też ujawnić zarobków Kamili Sukiennik, dyrektorki jego gabinetu. Wiadomo, że Sukiennik zasiada w radzie nadzorczej Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Wielu naszych rozmówców z rynku finansowego wskazuje, że powołanie jej do rady może oznaczać złamanie dyrektywy unijnej, bo Sukiennik nie ma odpowiedniego doświadczenia. Z mediów społecznościowych wiemy jedynie, że studiowała zaocznie reklamę w Wyższej Szkole Promocji. Belka mówił na konferencji, że za jego prezesury szef gabinetu zarabiał „nieco więcej” niż 37 tys. zł.

Z kolei portal OKO.press ujawnił w czwartek, że nie tylko opisywana przez „Wyborczą” Wojciechowska zarabiała krocie w banku centralnym.

Była rzeczniczka klubu parlamentarnego PiS Sylwia Matusiak jako szefowa departamentu edukacji i wydawnictw w NBP dostawała średnio 45,5 tys. zł miesięcznie.

Skąd to wiadomo? Matusiak od 2014 r. była radną powiatu wołomińskiego tej partii, więc musiała składać oświadczenia majątkowe. Pracę w NBP zaczęła w połowie 2016 r., po objęciu prezesury w banku przez Glapińskiego. Jak wynika z oświadczenia, do końca 2016 r. zarobiła na stanowisku dyrektor departamentu 273 tys. zł, czyli 45 tys. zł miesięcznie. Stanowisko straciła w październiku 2017 r., potem przez trzy miesiące była jeszcze doradcą w gabinecie Glapińskiego. Z informacji OKO.press wynika, że popadła w konf likt z Wojciechowską, która jest szarą eminencją w banku centralnym. Po odejściu z NBP Matusiak została dyrektorką w Centrum Informacyjnym Rządu i złożyła mandat radnej, dzięki czemu nie musiała składać oświadczenia za 2017 r. (choć powinna złożyć inne, na zakończenie kadencji). Jej miejsce w NBP zajęła później Anna Kasprzyszak, była żona ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Zastępczynią Kasprzyszak jest Joanna Chrzanowska, żona byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego.

Matusiak przesłała OKO.press wyliczenia swej pensji w 2017 r. Zapewnia, że zarobiła „dużo mniej niż rok wcześniej”. Z jej wyliczeń wynika, że do czasu zwolnienia ze stanowiska dyrektor departamentu zarabiała średnio 22 tys. miesięcznie. Nie podała, ile zarobiła przez kolejne trzy miesiące jako doradczyni prezesa NBP.

O zarobki współpracowniczek prezesa Adama Glapińskiego bezskutecznie dopytywali dziennikarze podczas zwołanej naprędce środowej konferencji w NBP. Prowadząca ją Ewa Raczko z departamentu kadr w banku centralnym zapewniała, że Wojciechowska nie zarabia 65 tys. zł miesięcznie, ale nie chciała zdradzić jej miesięcznych zarobków. Nie odpowiadała też na pytania o najniższe i najwyższe zarobki dyrektora w banku.

Sieć Obywatelska Watchdog Polska zwróciła uwagę, że pytania dziennikarzy dotyczące działania instytucji publicznych muszą być traktowane jako wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Za jej nieudostępnienie grożą kary, w tym do roku pozbawienia wolności. Dziennikarzom, którzy nie otrzymali odpowiedzi, organizacja oferuje pomoc w złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa oraz poprowadzenie takiej sprawy.

Prezes NBP Adam Glapiński

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.