WOLNE NIEDZIELE MIAŻDŻĄ TESCO

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - PIOTR MIĄCZYŃSKI

Było 450 sklepów, zostało już tylko trochę ponad 350. Dlaczego jedna z największych sieci handlowych w kraju ciągle przynosi straty?

Informacje o likwidacjach sklepów Tesco pojawiają się już regularnie. W ubiegłym roku Tesco wpierw zamknęło 18 sklepów. Później kolejne 13 placówek. W czwartek sieć ogłosiła kolejną – największą jak do tej pory – falę zamknięć. Chodzi aż o 32 sklepy.

Po ich likwidacji sieć będzie miała w Polsce już tylko nieco ponad 350 sklepów. Tesco zamyka głównie duże placówki. Na liście są wyłącznie supermarkety i hipermarkety kompaktowe (sklepy o pow. 2000 m kw.). Zamknięcia dotyczą głównie mniejszych miast, jak Maków Mazowiecki, Ostrów Wielkopolski, Bytom i Rumia, ale na liście (pełne zestawienie niżej) są również sklepy w dużych miastach, takich jak Łódź czy Warszawa.

Sieć nie chce komentować sprawy. Wydała jedynie krótki i suchy komunikat pełen banałów i okrągłych zdań.

Zgodnie z nim zamknięcia to „część planu zmniejszania kosztów operacyjnych i poprawy konkurencyjności i zyskowności polskiego biznesu”. Później jest cytat Martina Behana, dyrektora zarządzającego Tesco Polska: „Stale analizujemy nasze placówki i podejmujemy odpowiednie decyzje, gdy nie widzimy możliwości poprawy rentowności sklepów. To decyzje trudne, ale niezbędne w sytuacji, gdy straty generowane przez te sklepy wpływają negatywnie na poziom zyskowności całej firmy w Polsce”.

Wreszcie pojawia się standardowa formułka, że zwalnianym ze sklepów pracownikom będzie proponowana tam, gdzie to możliwe, praca. – Naszym priorytetem jest zapewnienie odpowiedniego wsparcia dla koleżanek i kolegów, których dotyczyć będzie ten proces. Gdzie tylko to możliwe, będziemy starali się zaoferować inne, alternatywne stanowiska osobom skłonnym do zmiany miejsca czy stanowiska pracy.

Ile osób straci pracę? Zapytane o to biuro prasowe sieci się wykręca. Pada kolejna zgrabna formułka: „Do momentu zakończenia procesu nie możemy mieć pewności co do ostatecznej liczby osób, na pewno jednak będziemy dążyć do tego, by liczba ta była jak najniższa”.

Działająca w sieci „Solidarność” została poinformowana, że zwolnionych zostanie do 1300 osób.

Tesco szuka nabywcy

Polskie Tesco było wystawione na sprzedaż. Znalezienie nabywcy okazało się jednak trudne. Nowych firm chcących inwestować w handel w Polsce specjalnie nie ma. Rynek jest trudny. Sieci, które już tu weszły, są z kolei zbyt silne, aby na podobny zakup dostać pozwolenie z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ewentualnie taka transakcja musiałaby oznaczać zamknięcie/odsprzedaż części sklepów.

Na dodatek sieć jako jedyny oddział w Europie przynosi straty odbijające się na rentowności regionu DANE W PROC. dyskonty © małe markety hipermarkety

Europy Środkowej. Według analizy LZ Retailytics przez sześć miesięcy ubiegłego roku na polskim rynku sieć zanotowała stratę 39 mln euro. Sprzedaż? Leci w dół. W pierwszej połowie roku finansowego 2018/19 (ostatnie dostępne dane) wyniosła 4,8 mld zł netto. To oznacza spadek o mniej więcej 300 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. – Tesco od jakiegoś supermarkety małe supermarkety na rogu inne rynku. W jednym roku Tesco potrafiło wtedy wydać na inwestycje miliard złotych. Tyle że Biedronka w tym samym czasie wydawała półtora miliarda złotych.

Jeszcze trochę ponad trzy lata temu sieć miała w Polsce 450 sklepów. Był to jednak moment przełomowy. Czas, kiedy brytyjski koncern ostatecznie stracił złudzenia, że uda mu się dotrzymać kroku Biedronce oraz Grupie Schwarz (Lidl oraz Kaufland).

Tesco liczyło, że Polacy będą kupować głównie w hipermarketach i supermarketach. Ten pogląd został również brutalnie zweryfikowany przez politykę dyskontów, które obecnie mają w Polsce 30,4 proc. udziałów w rynku – dane LZ Retailytics. Te udziały mają rosnąć do 33,2 proc. w 2023 r.

Dyskonty są jak walec, który jedzie i miażdży wszystko to, co napotka na swojej drodze (wcześniej ich ofiarą padły sieci Bomi, Alma, gigantyczne problemy ma Piotr i Paweł). Pod względem cen mało kto może się równać, choć wybór towarów nie jest tam zbyt wielki.

Druga przyczyna kłopotów Tesco to wprowadzony na żądanie „Solidarności” zakaz handlu w niedziele. „Osiągamy postępy w zakresie wdrażania europejskiego programu redukcji kosztów. Jednakże w Polsce stała strata dwóch dni handlowych w miesiącu doprowadziła do spadku wolumenów w I półroczu” – informowała sieć kilka miesięcy temu. To zjawisko też będzie się pogłębiać.

Spółka podała w czwartek, że w trzecim kwartale roku finansowego ( jest w nim okres Bożego Narodzenia) z powodu zakazu handlu w niedziele jej przychody spadły o 1,2 proc. Zamknięcia kolejnych sklepów wydają się więc kwestią czasu.

JAK ZMIENIAJĄ SIĘ UDZIAŁY RYNKOWE RÓŻNYCH RODZAJÓW SKLEPÓW

26,2

22,5

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.