JAK ZROBIŁEM ZDJĘCIE SŁYNNEGO DZICZKA

Gazeta Wyborcza - - NAUKA - ADAM WAJRAK GAZETA WYBORCZA

To historia dziczka, którego tysiące ludzi wstawiło na swoich zdjęciach profilowych. Stał się on symbolem kampanii przeciwko masowemu odstrzałowi dzików.

Zdjęcia młodych dzików, w tym tego rezolutnie patrzącego – prawdopodobnie młodej loszki – zrobiłem 1 stycznia 2009 roku. Z moim redakcyjnym kolegą Pawłem Goźlińskim i jego żoną, a wówczas partnerką Agnieszką, wybraliśmy się na spacer do Puszczy.

Gdy jestem na miejscu w domu w Teremiskach, zawsze tak zaczynam rok. Od wyjścia do lasu.

Na małej polance dostrzegliśmy stadko zapamiętale ryjących młodych dziczków. Bez trudu podeszliśmy do nich bardzo blisko. Nie trzeba było się specjalnie skradać.

Po pierwsze, była zima i zwierzęta były zajęte ryciem. Ta pora roku jest dla dzików krytyczna i mało co może je oderwać od zdobywania pokarmu.

Po drugie, dziki nie mają sokolego wzroku. Są krótkowidzami.

Wreszcie po trzecie, to były same młodziaki, niemające nawet roku, a nie było przy nich żadnego dorosłego.

Prawdopodobnie ich matka, locha, zginęła zabita przez myśliwego albo przez wilki. Osobiście stawiałbym na to pierwsze, bo wilki zabrałyby się raczej za młode, a nie za dorosłe zwierzę. Nie miał im kto pokazać, że człowiek jest groźny.

Na szczęście wyglądało na to, że dziczki sobie świetnie radzą i są dobrze odżywione. Jedyne, co było niepokojące, to fakt, że są bardzo ciekawskie, a powinny być płochliwe. Gdy nas dostrzegły, jeden z nich nawet podszedł bliżej zaciekawiony, co to za podejrzane istoty się im przyglądają. To właśnie wtedy zrobiłem to pionowe zdjęcie. Trudno powiedzieć, co się z nimi stało. Z tak naiwnym podejściem do świata nie miały wielkich szans w Puszczy. Być może jednak dołączyły do jakiegoś dziczego stada i nauczyły się życia.

Takie łączenia często się zdarzają i lochy, czyli dzicze mamy, prowadzają też nie swoje młode. Tak czy inaczej takie obrazki należą już do przeszłości. Masowy odstrzał trwający właściwie od 2014 roku oraz ASF sprawiły, że dziki, które były najczęściej widywanym puszczańskim zwierzęciem, stały się rzadkością. I co dobre i ważne dla nich – są szalenie płochliwe i skryte.

To pozwala uniknąć im spotkań z najstraszniejszym zabójcą na tej planecie, czyli człowiekiem. Tak próbują przetrwać.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.