Za każdy grosik ukłony bardzo niskie Swój wiek podkreślam dziś w reakcji na uwagi, abym nie zajmował się polityką

Gazeta Wyborcza - - WYDARZENIA -

Z AZagraj nam to ANITA KARWOWSKA:

jeszcze raz, Jurku.

JERZY OWSIAK, SZEF WOŚP: To już 27. finał, a nadal wyzwala we mnie wielkie emocje. Polska nigdy nie pozwala się nudzić. Po raz 27. muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Choć tym razem ataków na nas jest mniej.

Kwestionujących naszą uczciwość odsyłam do sprawozdań finansowych fundacji i do szpitali, które korzystają z naszego sprzętu (kupiliśmy do tej pory 59 tys. 700 urządzeń), i powtarzam: nie chcesz z nami grać, to nie graj, ale chociaż nie przeszkadzaj.

Polska jest podzielona jak chyba nigdy dotąd. A wy trzy lata z rzędu – odkąd rządzi PiS – bijecie rekordy: kolejno 72 mln zł, 105 mln zł i 126 mln zł. Może Orkiestra aktywizuje głównie swoich, na zasadzie: „Nie lubię PiS, wrzucę więcej do skarbonki Owsiaka”?

– Mówimy do wszystkich. W tym roku pan prezydent przekazał góralską kurtkę, którą założył na szczyt Grupy Wyszehradzkiej na Węgrzech, a pani prezydentowa – sukienkę z żakietem.

WOŚP jest na pierwszym miejscu w rankingu zaufania społecznego do instytucji i organizacji. Ufa nam 83 proc. Polaków [sondaż IQS na reprezentatywnej próbie Polaków przeprowadzony między 30 listopada a 3 grudnia 2018 r.].

Zaraz za nami największym zaufaniem cieszy się Szlachetna Paczka. Przeszła ostatnio trudne chwile, a jednak ludzie dostrzegają efekty jej pracy. Na dalszych miejscach są fundacje Ani Dymnej i Ewy Błaszczyk. Na końcu, daleko za m.in. rzecznikiem praw obywatelskich, ONZ, NATO, samorządem i sądami, są politycy. Cztery ostatnie miejsca zajmują kolejno rząd, Kościoły innych wyznań, parlament i partie polityczne.

Było tam jeszcze jedno ciekawe pytanie – jak Polacy popierający WOŚP głosowali w wyborach parlamentarnych w 2015 r.

I co?

– Wyniki są zadziwiające. Według tego sondażu 22 proc. wspierających nas osób głosowało w 2015 r. na PiS, tyle samo na PO, 8 proc. na Kukiz’15, 3 proc. na Korwina, 3 proc. na PSL, 2 proc. na Razem, 3 proc. na Zjednoczoną Lewicę, 2 proc. na Nowoczesną. Ale aż 34 proc. nie pamięta, kogo poparła. Z tych wyników można wysuwać różne wnioski, ale jedno jest pewne – wspierający nas Polacy nie siedzą w jednej zagrodzie.

Wiesz dlaczego?

– Gdy słyszę, że jakiś przedstawiciel obecnej władzy odmawia zgody lokalnym organizatorom finału, to od razu wyobrażam sobie, jaką walkę ze sobą musi taki człowiek stoczyć. „Nie pozwolę na to! Ale cholera, oni kupią za to sprzęt do naszego szpitala. No tak, ale muszę nie pozwolić”.

Mój kolega, który od dawna prowadzi sztab w New Jersey, jakiś czas temu mówił, że ludzie odpływają od Orkiestry. Ale od trzech lat nie może opędzić się od Polaków z różnych stanów, którzy zgłaszają się do zbiórek. W tym roku po raz pierwszy powstały sztaby w Moskwie i w Budapeszcie. Zagramy w 80 miejscach na świecie.

Janina Ochojska powiedziała niedawno w „Wyborczej”, że wsparcie dla organizacji takich jak Polska Akcja Humanitarna rośnie, Polacy szukają sposobów, by pomagać. Co się zmieniło?

– Nauczyliśmy się siebie nawzajem. Wyeliminowano ewidentne nadużycia. Pamiętasz krążących w pociągach sprzedawców krzyżówek, z których pieniądze rzekomo szły na pomoc chorym dzieciom, a było to zwykłe oszustwo? To przeszłość.

Organizacje wiedzą, jak zbierać pieniądze. Umiemy się komunikować. Podstawa – mówić jasno i szczerze. I kiedy prośba jest zrozumiała, Polacy reagują. Doganiamy Zachód, gdzie pomaganie jest częścią życia. To myślenie o tym, aby nie być egoistą, że musi wystarczyć nie tylko dla mnie.

Ale to ma również podłoże ekonomiczne – nareszcie mamy się czym dzielić.

Czy sukces finansowy WOŚP z ostatnich lat was nie przygniata? Jak wydajecie te większe pieniądze?

– Rzeczywiście, cel poprzedniego finału mogliśmy zrealizować przy kwocie o połowę mniejszej, niż zebraliśmy. Podwoiły się też wpłaty przekazywane Orkiestrze w ramach jednego procenta – jeszcze kilka lat temu były to 34 mln zł, dzisiaj – ponad 8 mln zł.

Ale nic się nie marnuje. Ostatnio zainwestowaliśmy np. we wczesną profilaktykę raka piersi i jajnika czy leżanki dla rodziców dzieci leczonych w szpitalach.

Podkreślam jednak, że nie jesteśmy częścią systemu ochrony zdrowia. Nie chcemy nim być, nie rywalizujemy z państwem.

Ale dla Funduszu, nawet jeśli nie chcecie, jesteście elementem systemu. Wie, że kupicie to i tamto, może więc wykreślić to z wydatków.

– Tym bardziej uważamy na to, by nie wydawać pieniędzy na coś, na co nie powinniśmy. Tych, którzy w tym roku chcą nam tak koniecznie udowodnić, że zakup przez nas łóżek i inkubatorów to kropla w morzu wydatków państwa na zdrowie, chciałbym zapytać, dlaczego nie kupuje tego wszystkiego NFZ?

Założeniem takich fundacji jak nasza, w Polsce, w USA czy Wielkiej Brytanii, jest to, że szukamy problemów, z którymi system z różnych powodów sobie nie radzi. I je rozwiązujemy.

Czym jest dla ciebie pomaganie?

– Musi być przyjemnością. Gdy mi ktoś coś każe, wyparowuje ze mnie cała energia.

Zaczyna się od najmniejszych gestów w codzienności, jak bycie uprzejmym dla innych, bo to podstawa, żebyśmy się nie pożarli. Warto dbać o relacje z otoczeniem. Dzisiaj w Antyradiu usłyszałem, że gdzieś w Warszawie człowiek wystawił stół na klatce schodowej, by można do niego się przysiąść i pogadać. To nawiązanie do dawnych, czasem lepszych, czasem gorszych, ale na pewno żywszych relacji sąsiedzkich, kiedy jak ktoś walił w drzwi, to je uchylaliśmy, aby się dowiedzieć, czy sąsiadowi nie dzieje się krzywda. Fajne.

My z Dzidzią jeden procent podatku przekazujemy na fundację Tara, która ratuje konie przed sprzedażą do rzeźni. Przekonała nas do tego córka i od lat jesteśmy temu wierni.

Chętnie przyłączyłbym się do brygady upiększającej miasto zielenią. Przychodzą wieczorem i nagle z jakiegoś zaniedbanego trawnika robią piękny klomb. Albo sadzą rośliny w dziurach w asfalcie. To świetne!

Kiedyś nas krytykowano: „Wrzucił do puszki i rozgrzeszony”. Tak, do cholery jasnej! Tak, wrzucił do puszki i rozgrzeszony. Po trzykroć tak! Za każdy grosik ukłony bardzo niskie. Ludzie w więzieniach robią dla nas różne rzeczy. Mam powiedzieć: „Nie, nie, siedzi w ciupie, nie będę brał od niego niczego”? Przeciwnie. Biorę i dziękuję, bo to istota pomagania – z serca.

Ale nie przesadzajmy z kombinowaniem – dziś pomogłem tu, to jutro muszę tam. Żebyśmy nie zwariowali.

Kiedy rozmawialiśmy w listopadzie, przejęty tym, co się dzieje w Polsce, mówiłeś: „Deprecha daje o sobie znać”.

– Gorsze myśli nie uciekną, są związane z tym, co od kilku lat nas otacza.

ANITA KARWOWSKA

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.