Dawid pokonał Ryoyu

Predazzo przez dwa dni było polskie. Dawid Kubacki wygrał pierwszy konkurs w sezonie dla Polski i pierwszy w karierze dla siebie. Kamil Stoch był dwukrotnie na podium

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - DARIUSZ WOŁOWSKI

Dawid Kubacki pierwszy raz w karierze wygrał zawody Pucharu Świata. W Predazzo pokonał Ryoyu Kobayashiego, który triumfował w sześciu poprzednich konkursach z rzędu

W niedzielę niskie noty za styl w pierwszej serii nie przeszkodziły Kubackiemu jej wygrać najdłuższym skokiem – 129,5 m. Ryoyu Kobayashi tracił do Polaka 1,8 pkt. Japończyk wygrał sześć poprzednich konkursów PŚ i w niedzielę w Predazzo był zdecydowanym faworytem. W Bischofshofen w zawodach kończących Turniej Czterech Skoczni Ryoyu atakował z czwartej pozycji po pierwszej serii. I zdecydowanie wygrał, przeskakując także Kubackiego. Wtedy Polak był drugi, wciąż czekał na pierwsze zwycięstwo w karierze. Przyszło tydzień później, w Predazzo.

Sześć lat wcześniej Kubacki odniósł tam swój pierwszy międzynarodowy sukces – brąz MŚ w drużynie. W sobotę był drugi za Kobayashim, ale daleko od zwycięstwa. Japończyk wygrał z ponad 26 punktami przewagi.

Ale w niedzielę Polak w drugiej serii nie przestraszył się szansy na triumf. Kobayashi oddał jeden z najgorszych skoków w sezonie, zaledwie 18. w drugiej serii, i w sumie skończył konkurs na szóstym miejscu. A Kubacki po prostu znów skoczył najlepiej ze wszystkich. W czasie kiedy machał rękami z zachwytu nad pierwszym w karierze zwycięstwem, Adam Małysz płakał. Przed kamerami TVP nie był w stanie zatrzymać łez – on przecież w Predazzo zdobył dwa tytuły mistrza świata. Jako dyrektor PZN też mógł być wzruszony, bo przecież bajeczne wyniki dwóch dni startów Polaków we Włoszech dawały w klasyfikacji generalnej drugie, trzecie i czwarte miejsce Stochowi, Piotrowi Żyle i Kubackiemu. Polacy, choć w tym sezonie nie wygrali do niedzieli ani razu, aż 14 razy byli na podium i od soboty liderują w Pucharze Narodów.

Małysz na chwilę wrócił do przeszłości, ale i dla Kubackiego oraz Stocha wyjazd do Predazzo był podróżą sentymentalną. – Lubię tę skocznię, lubię to miejsce – mówił Stoch w Bischofshofen na zakończenie niezbyt udanego dla niego TCS. W Predazzo eksplodowała kariera Polaka. Najpierw kibice w Polsce zobaczyli zapłakaną twarz 25latka. Stoch nie zapanował nad emocjami po przegranym konkursie na normalnej skoczni. Pięć dni później wziął wielki rewanż, wygrywając na dużym obiekcie złoty medal. I na koniec poprowadził drużynę z Kubackim do pierwszego podium na MŚ. To była zapowiedź wielkiego wzlotu. Stoch w niedzielę w Predazzo wystąpił trzechsetny raz w Pucharze Świata. Rekordzistą Polski jest Adam Małysz – on w PŚ skakał 349 razy. Prawdopodobieństwo, że Stoch go wyprzedzi, jest jednak bardzo wysokie. Obydwa miejsca na podium Stocha – niewątpliwie wielkie sukcesy trzykrotnego mistrza olimpijskiego – zostały niejako wynikami Dawida przykryte. Albo lepiej powiedzieć – uczczone. I jeszcze obaj naprawdę nacisnęli na Kobayashiego.

Japończyk wciąż jednak jest najlepszym skoczkiem tej zimy. W sobotę w Predazzo wygrał szósty kolejny konkurs PŚ. Przed nim dokonało tego tylko czterech skoczków. Pierwszym był Janne Ahonen. Seria Fina zaczęła się 27 listopada w Kuusamo na inaugurację sezonu 2004-05. Z 11 konkursów otwierających wtedy zimę Ahonen wygrał aż 10 i tylko raz – w Harrachovie – pokonał go Małysz. W tamtym sezonie Ahonen wygrał TCS, ale potem rywale go dopadli. Jednym z nich był rodak Matti Hautamäki, który wygrał zawody w Pragelato tuż przed mistrzostwami świata w Oberstdorfie. Z niemieckich mistrzostw świata Hautamäki przywiózł jeden medal, srebrny w drużynie. A największą gwiazdą był Ahonen. Zdobył brąz na skoczni normalnej, złoto na dużej i srebro z Finlandią. Po mistrzostwach Hautamäki wygrał pięć kolejnych konkursów PŚ i wyrównał serię Ahonena. Ale słynniejszy z Finów sięgnął po Kryształową Kulę.

Trzecim skoczkiem z serią sześciu zwycięstw w PŚ był Thomas Morgenstern w sezonie 2007-08. Austriak też zaczął od inauguracji w Kuusamo i dotrwał niepokonany aż do 22 grudnia w Engelbergu. Ale na TCS lepszy okazał się Ahonen. W MŚ w lotach Morgenstern musiał zadowolić się tylko złotem w drużynie. Zdobył jednak Kryształową Kulę.

W następnym sezonie serię sześciu kolejnych zwycięstw w PŚ zaliczył Gregor Schlierenzauer, późniejszy zdobywca trofeum. Ale nie wygrał Turnieju Czterech Skoczni. Seryjnie wygrywać zaczął 17 stycznia w Zakopanem, przełamując dominację rodaka Wolfganga Loitzla. Na mistrzostwa świata w czeskim Libercu Loitzl pokonał Schlierenzauera w konkursie na skoczni normalnej. Na dużej żaden Austriak nie stanął na podium.

Nikt nie wie, czy Kobayashi dotrwa z formą do mistrzostw świata w Seefeld. Predazzo wcale nie dało odpowiedzi, bo o ile jego skoki w sobotę zapierały dech, niedzielny konkurs w jego wydaniu rozczarował, zwłaszcza druga seria pod względem stylu i odległości. Ale na razie jest numerem 1 na świecie. Stoch wie doskonale, że trzeba zachować spokój, bo hierarchia w skokach szybko się zmienia. W 2013 roku Polak jechał na TCS jako lider Pucharu Świata. W Niemczech i Austrii mu się nie powiodło, eksplodował Thomas Diethart, który wygrał turniej. Pytałem wtedy Stocha, czy go to nie niepokoi przed igrzyskami w Soczi. – Proszę pana, do igrzysk jest jeszcze miesiąc z okładem. Wszystko się może zmienić – powiedział. I podczas rosyjskiej olimpiady był bezkonkurencyjny. Kobayashi imponuje formą od początku sezonu, ale do MŚ zostało sześć tygodni. Polacy pokazali w Predazzo, że można powalczyć z Japończykiem. Jeszcze większą motywację będą mieli za tydzień na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Dawid Kubacki został dziewiątym polskim triumfatorem konkursu Pucharu Świata

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.