FBI prześwietla związki Trumpa

Zatajał notatki ze spotkania z Putinem, tłumaczom wyraźnie kazał milczeć – FBI bada, czy amerykański prezydent rozmyślnie szkodził interesom USA, działając na rzecz Rosji.

Gazeta Wyborcza - - ŚWIAT - MARTA URZĘDOWSKA

O sprawie jako pierwszy w weekend poinformował „New York Times”. Dziennikarskie śledztwo i rozmowy z wysokiej rangi urzędnikami dowodzą, że agenci FBI sprawdzają, czy Trump działa na rzecz Moskwy i czy może być zagrożeniem dla narodowego bezpieczeństwa Ameryki. Biuro bada też, czy prezydent dostał się pod wpływy Rosjan niechcący, czy może świadomie z nimi współpracuje.

Zwolnił nam szefa FBI? To będzie śledztwo

Z informacji dziennika wynika, że agenci mieli ochotę wszcząć postępowanie już w 2016 r., po pierwszych doniesieniach, że serią cyberataków i fabrykowaniem fałszywych newsów Moskwa pomagała Trumpowi w kampanii i szkodziła Hillary Clinton.

Ostatecznie na rozpoczęcie śledztwa zdecydowali się dopiero wiosną 2017 r., kiedy prezydent zwolnił szefa FBI Jamesa Comeya. Stał się drugim w historii dyrektorem FBI, który nie doczekał końca kadencji. W FBI wiedziano zaś, że Trump bał się śledztwa w sprawie powiązań jego współpracowników z Rosją, jeszcze kiedy był kandydatem i na początku prezydentury.

Teraz, powołując się na rozmowy z byłymi pracownikami agencji rządowych i „innych osób dobrze zorientowanych w śledztwie”, „New York Times” pisze, że wszczęte po zwolnieniu Comeya postępowanie łączy w sobie elementy kontrwywiadu i kryminalnego śledztwa. Z jednej strony śledczy chcą ustalić, czy Trump świadomie pomagał Kremlowi wbrew interesom Ameryki, czy może „bezwiednie dostał się pod wpływy Moskwy”. Z drugiej sprawdzają, dlaczego prezydent zwolnił dyrektora FBI i czy robiąc to, złamał prawo.

Kontratak na Twitterze

Po rewelacjach dziennika prezydent nie traci rezonu. „Wow, właśnie się dowiedziałem z podupadającego >>New York Timesa<<, że byli skorumpowani przywódcy FBI, prawie bez wyjątku pozwalniani z Agencji z rozmaitych paskudnych powodów, wszczęli w mojej sprawie śledztwo – bez powodu i bez dowodów. Zrobili to, kiedy zwolniłem Jamesa Comeya, tego kłamliwego, nikczemnego typa! – napisał na Twitterze. – To najbardziej obraźliwy artykuł, jaki kiedykolwiek powstał, a >>New York Times<< to jedna wielka katastrofa”. Z kolei rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders nazwała doniesienia gazety „absurdem”. – James Comey został zwolniony, bo był partyjnym najemnikiem – skwitowała.

Trump stwierdził też, że jest „o wiele twardszy wobec Rosji niż Obama, Bush czy Clinton. Być może twardszy niż jakikolwiek inny prezydent”. „Ale jednocześnie, jak wiele razy powtarzałem, uważam, że dogadywanie się z Rosją to coś dobrego, nie złego. Dlatego oczekuję, że któregoś dnia znowu będziemy mieli dobre stosunki!” – napisał na Twitterze.

Rozmowy świetne, wcale nie tajne

Ostatnie kłopoty Trumpa nie kończą się na rewelacjach „New York Timesa”. Dzień później oliwy do ognia dolali dziennikarze „The Washington Post”.

Ich śledztwo wykazało z kolei, że nie istnieją szczegółowe zapiski z żadnego z pięciu spotkań Trumpa z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. „Prezydent zadał sobie niezwykle dużo trudu, żeby zataić ich szczegóły” – alarmują. Powołując się na rozmowy z obecnymi i byłymi urzędnikami, dziennik przekonuje, że Trump posunął się nawet do konfiskowania notatek tłumaczom. Zabraniał im też wyraźnie rozmawiać o szczegółach spotkań nawet z innymi pracownikami administracji.

Urzędnicy, których cytuje dziennik, po raz pierwszy zorientowali się, że Trump zataja szczegóły spotkań z Putinem, kiedy po jednym z nich – zorganizowanym w Hamburgu w 2017 r. – bezskutecznie próbowali wypytać tłumacza o więcej szczegółów, niż znalazło się w oficjalnym oświadczeniu.

Także po tekście „The Washington Post” Trump nie daje się zbić z tropu. – Prowadziłem zwyczajne rozmowy, jak każdy prezydent, człowiek ciągle spotyka się z prezydentami różnych krajów. Zresztą świetnie nam się rozmawiało, dyskutowaliśmy o Izraelu, o tym, jak go zabezpieczyć, a także o mnóstwie innych spraw. Niczego nie próbuję ukryć, w ogóle mi na tym nie zależy – zapewniał w rozmowie z Fox News tuż po publikacji artykułu.

Z kolei rzeczniczka Białego Domu nazwała tekst „rażąco nieprawdziwym” i stwierdziła, że nie zasługuje nawet na komentarz. Po raz kolejny powtórzyła też, że Trump wobec Rosji przyjął znacznie twardsze stanowisko niż Obama.

O czym 7 lipca 2017 r. w Hamburgu Donald Trump rozmawiał z Władimirem Putinem? Nie wiadomo. Wszelkie zapiski dotyczące tego i innych spotkań z rosyjskim prezydentem zostały zniszczone

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.