Jak łatwo za rządów PiS zostać oszustką VAT. Opowieść księgowej

– Mój mąż zawsze interesował się polityką. Słuchał wypowiedzi premiera Morawieckiego, który chwalił się, że jego rząd odebrał zagrabione pieniądze bandytom. Chodzi o mnie – opowiada czytelniczka.

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - LESZEK KOSTRZEWSKI, PIOTR MIĄCZYŃSKI

1 RP Rząd chwali się, że walczy z oszustami VAT i że dzięki temu uzbierał w 2017 r. z tego podatku 30 mld zł więcej.

Pokazujemy historię podatniczki, która musiała dorzucić się do tych 30 mld zł. To w wyniku kontroli skarbowych na takich ludziach premier może się publicznie chwalić większą ściągalnością podatków.

Nazywa się Anna (imię zmienione). Zawód? Księgowa. Od ponad 20 lat ma zarejestrowaną działalność gospodarczą i robi rozliczenia podatkowe dla firm.

W tym roku rząd powołał nową instytucję – Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców – która ma bronić interesów takich osób jak pani Anna.

Kobieta postanowiła więc napisać do Rzecznika.

Korekty i deklaracje

Jestem emerytką, prowadzę biuro rachunkowe na pół etatu. Mam niską emeryturę, ponadto mój mąż był inwalidą I grupy i wymagał ciągłej rehabilitacji, dostosowania pomieszczeń do jego potrzeb, drogich leków i przedmiotów ułatwiających funkcjonowanie. Nie zwracaliśmy się nigdy do nikogo o pomoc ani wsparcie – pomagałam sobie pracą. W styczniu ubiegłego roku stało się coś, czego sama nie potrafię wyjaśnić – jakieś fatum, bo nie można tego inaczej określić.

Popełniłam błąd przy sporządzaniu deklaracji podatkowych odnośnie do naliczania VAT-u od odwrotnego obciążenia [przy odwróconym VAT to kupujący, a nie sprzedający odprowadza podatek do urzędu skarbowego]. Sugerowałam się zasadami sporządzania JPK, gdzie sprzedaż tych towarów wykazuje się bez VAT. Tak to zrozumiałam, że również zakup powinnam wykazywać bez VAT [firmy co miesiąc muszą wysyłać fiskusowi szczegółowe dane na temat swoich zakupów i sprzedaży związanych z VAT, to tzw. JPK].

Wiem, że to moja wina. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko natłok zmian oraz rosnącą komplikację przepisów podatkowych mimo obietnic ich upraszczania. Sztab specjalistów pracuje nad tworzeniem nowych rozwiązań, zarówno w podatku dochodowym, podatku od towarów i usług, jak i w przepisach prawa ubezpieczeń społecznych, prawa pracy. Naprzeciw stoi jedna księgowa, która musi się ze wszystkim zapoznać i wprowadzić w życie. Przez rok składałam błędne deklaracje. Nie ukrywałam żadnej transakcji – jedynie nie wpisywałam kwoty VAT.

WZROST WPŁYWÓW DO BUDŻETU Z VAT W LATACH 2015-18

DANE W MLD ZŁ 200 150 100 50 0 2015 2016 2017 2018*

Podatek był wyliczany prawidłowo, gdyż tej kwoty nie naliczałam ani nie odliczałam, co nie miało wpływu na wysokość zobowiązania podatkowego i kwoty zwrotu. Jedna firma nawet regularnie otrzymywała niewielkie kwoty zwrotu podatku, byłam więc przekonana, że działam prawidłowo. W kwietniu tego roku w dwóch firmach u moich klientów wszczęto kontrolę, która wykazała błąd. Byłam zmuszona zrobić korekty deklaracji, doliczając i odliczając tę samą kwotę. Niestety, przepisy w chwili obecnej nie pozwalają odliczyć VAT w miesiącu wystąpienia pomyłki, tylko dopiero w deklaracji za bieżący okres rozliczeniowy. Przepisy te również zostały wprowadzone w styczniu ubiegłego roku. Poprzednio można było skorygować pomyłkę za okres, którego ona dotyczyła, teraz jednak nie. W rezultacie powstało zaniżenie zobowiązania podatkowego w jednej firmie, a w drugiej zawyżenie kwoty zwrotu. Naliczono odsetki od zaległości – kwota 23 tys. zł.

Byłam zobowiązana zwrócić tę kwotę klientom, gdyż na podstawie umowy księgowej odpowiadam za błędy powstałe z mojej winy. Ubezpieczenie, owszem, zwraca zapłacone kary, to jednak były odsetki, a tego umowa nie obejmowała.

Serce męża nie wytrzymało

Powiedziałam mężowi, że nie możemy jechać na turnus rehabilitacyjny, gdyż muszę zwrócić odsetki. Mój mąż zawsze interesował się polityką. Słuchał wypowiedzi premiera Morawieckiego, który chwalił się, że jego rząd odebrał zagrabione pieniądze bandytom i oddał potrzebującym.

Rzeczniczka p. Mazurek użyła nawet bardziej dosadnego sformułowania: „Odebraliśmy zagrabione należności bydlakom i oddaliśmy potrzebującym”. Mąż nie mógł tego pojąć. Krzyczał na mnie: „Coś ty zrobiła, jakie machlojki, że teraz musisz oddać taką kwotę?”. Nie docierało do niego, że nic nie zrobiłam, pomyliłam się tylko, a wina leży po stronie skomplikowanych, można nawet powiedzieć – pokrętnych – przepisów. Mąż nie mógł przeżyć tego szoku. Serce nie wytrzymało – zmarł niedawno. Pewnie gdyby był zdrowy, toby nie umarł, ale gdyby nie ta sytuacja, mógłby jeszcze żyć długo. Jestem w rozpaczy.

Teraz jeszcze się dowiedziałam, że mój dług wzrośnie dwukrotnie, gdyż zostanie naliczone dodatkowe zobowiązanie podatkowe na mocy art. 112. ustawy [chodzi o ustawę o VAT, która przewiduje ekstra podatek, jeśli są błędy w deklaracjach]. Nie wiem, co mam robić. Już spłacam kredyt, a jeszcze muszę zdobyć dodatkową kwotę. W tym wypadku jednak nie chodzi tylko o mnie, lecz o wielu uczciwych podatników, którzy wpadli w tę samą pułapkę czy to w przypadku odwrotnego obciążenia, czy wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów.

Istnieje interpretacja, że dodatkowego zobowiązania podatkowego nie nalicza się, jeżeli pomyłka powstała w wyniku błędnego rozpoznania mechanizmu odwrotnego obciążenia. Moim zdaniem taka sytuacja ma miejsce w moim przypadku – naliczałam VAT według stawki 0 proc. i według tej stawki odliczałam. Urząd jednak naliczył z mocy prawa stawkę 23 proc., ale już z mocy prawa tego nie odliczył. W ten sposób powstała do zapłaty kwota blisko 50 tys. zł, razem z dodatkowym zobowiązaniem. Coś z niczego.

Czy tak ma wyglądać nasze prawo podatkowe, żeby nikt nie czuł się pewny w żadnym momencie, bo w każdej chwili może się okazać przestępcą?

Kontrowersyjny przepis narusza przynajmniej cztery zasady prawa:

1. Zasadę neutralności podatku od towaru i usług,

2. Zasadę ekwiwalentności odsetek, które mają rekompensować szkodę poniesioną przez wierzyciela,

3. Zasadę domniemania uczciwości wobec przedsiębiorcy,

4. Zasadę zaufania w obrocie gospodarczym.

Jestem za stara, aby wyjechać

Nowy rząd obiecywał, że młodzi ludzie nie tylko przestaną wyjeżdżać za granicę, lecz powrócą, przywożąc zarobione pieniądze, i tu będą Jako „Wyborcza” wysłaliśmy 12 grudnia list pani Anny do premiera Mateusza Morawieckiego, prezydenta Andrzeja Dudy, ministra finansów Teresy Czerwińskiej, ministra przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz i do kierującego urzędem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Adama Abramowicza (wcześniej posła PiS). Oto ich odpowiedzi. JADWIGA EMILEWICZ: rozkręcać swoje biznesy. Niestety, statystyki mówią co innego – liczba wyjeżdżających się nie zmniejszyła, wręcz odwrotnie. Wzrosła natomiast uciążliwość kontroli podatkowych. Ja jestem już za stara, żeby wyjechać, ponadto nie mam już motywacji do życia. Jedyne, co mi pozostało, to poczucie obowiązku wobec klienta, żeby go nie zostawiać z takim obciążeniem finansowym, gdyż wiem, że jego sytuacja gospodarcza jest trudna.

Rząd chwali się nieustannie wzrostem wpływów do budżetu z podatku VAT. Zdaniem ekspertów teraz wpływy są rekordowe dzięki stosunkowo prostym metodom, jak na przykład połączenie administracji celnej i skarbowej, jednolity plik kontrolny, wyższe kary czy lepszy dobór podmiotów kontroli, które przestały dotykać zwykłych, uczciwych przedsiębiorców, a zadziałały tam, gdzie była taka potrzeba. Pytam, jak się to ma do mojej sprawy – do moich klientów, którzy ciężko, uczciwie pracują.

Z poważaniem. Anna.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.