ZABIORĄ KOŚCIOŁOWI, DADZĄ NAUCZYCIELOM

Nasz cel to kilkanaście procent głosów i odsunięcie PiS od władzy razem z Koalicją Obywatelską. Zadbamy, by nowy rząd nie zapomniał o prawach kobiet, osób z niepełnosprawnościami i świeckim państwie

Gazeta Wyborcza - - OPINIE -

KRZYSZTOF PACEWICZ: Zwykle nikt nie czyta programów, bo to zbiór banałów i obietnic na wyrost.

MARCIN ANASZEWICZ: Nasz program jest inny, bo został napisany oddolnie. To zestaw konkretnych narzędzi odpowiadających na realne potrzeby poszczególnych grup społecznych i wyzwania polityki społecznej XXI wieku. Poza tym tylko my obok bezpiecznego prowadzenia biznesu, stabilnego systemu prawnego, sprawnie zarządzanego państwa stawiamy jednoznacznie na prawa kobiet oraz mniejszości, a także na świeckie państwo. Podobno na spotkaniach z Robertem Biedroniem świeckie państwo to najczęstszy postulat.

– Tak, w całej Polsce. Zarówno we Wrocławiu, jak i w Sieradzu, Łomży czy Szczecinku. Chodzi o dwa wymiary: oddzielenie Kościoła od polityki, zmniejszenie jego wpływu na przykład na standardy ochrony zdrowia kobiet oraz o miliardy złotych, które Kościół w różnej formie otrzymuje co roku od państwa. Mamy praktycznie gotowy pakiet zmian, które ograniczą do zera budżetowe wydatki na Kościół. Zlikwidujemy Fundusz Kościelny, zakończymy finansowanie religii w szkołach, skończymy z kościelnymi ulgami podatkowymi oraz wyeliminujemy ukryte formy finansowania.

Dziś nauczyciele i nauczycielki domagają się podwyżek, które kosztowałyby ok. 7,5 mld złotych, i to nie jest tak, że w budżecie tych pieniędzy nie ma. Nauczyciele i nauczycielki powinni zarabiać godnie i czuć, że wykonują zawód prestiżowy. Dlatego środki muszą być przekierowane tam, gdzie dotyczy to realizacji konstytucyjnych obowiązków państwa. Zamiast miliardów Kościołowi damy podwyżki nauczycielom, a także zaangażujemy ich do rozmowy o strategii dla polskiej edukacji.

Problem godnych zarobków dotyczy też innych grup zawodowych, od których zależy funkcjonowanie nowoczesnego państwa: pielęgniarek oraz pracowników socjalnych. Planujemy przejście od opieki opartej na rozbudowanych i kosztownych instytucjach do systemu asystentów osobistych dla osób potrzebujących codziennego wsparcia. Dzisiaj osoby z niepełnosprawnościami są wykluczone z życia zawodowego i społecznego, nie mają od najmłodszych lat dostępu do systemu rehabilitacji, a ich rodzice nie otrzymują praktycznie żadnej pomocy. Od lat obserwujemy stopniową prywatyzację usług publicznych. Państwo się wycofuje i przenosi obowiązki na rodzinę. W efekcie w Polsce pracuje tylko 26 proc. osób z niepełnosprawnością, a w Niemczech – ponad 70 proc. A przecież dzisiaj największym problemem dla biznesu – obok niestabilnego prawa – jest właśnie brak pracowników! Musimy stworzyć system, który gwarantuje osobom z niepełnosprawnościami prawo do niezależnego życia. Ale skąd weźmiecie na to pieniądze, skoro nie planujecie zwiększać podatków? Prosty trik z zabraniem środków Kościołowi nie wystarczy.

– Być może w perspektywie krótkookresowej warto świadomie zwiększyć deficyt i przeznaczyć większe wydatki na politykę społeczną, po prostu na inwestycje w człowieka. Jeżeli to zaplanujemy, długookresowo zagwarantuje nam to zwrot z tej inwestycji w postaci dochodów z podatków,

w tym z VAT, i deficyt zacznie się zmniejszać.

Ale duża przestrzeń do działania jest w optymalizacji obecnych wydatków. Polska co roku dopłaca ok. 8 mld złotych do węgla, a tylko w tym roku – wszystko na to wskazuje – będzie to aż 17 mld. Przez całą transformację dołożyliśmy do węgla 230 mld złotych, to prawie jedna trzecia środków, które Polska otrzymała po akcesji do Unii Europejskiej! Można było te pieniądze lepiej wydać. Węgiel to nie tylko nietrafiona inwestycja, ale też ekologiczna i zdrowotna katastrofa. Eksperci i ekspertki Banku Światowego szacują, że roczne koszty gospodarki opartej na węglu to u nas nawet 150 mld złotych, czyli więcej, niż wydajemy na ochronę zdrowia. W naszym programie zapisaliśmy plan odejścia od węgla w kierunku odnawialnych źródeł energii do 2035 r. W ciągu kilku lat branża OZE ma potencjał na stworzenie nawet 200 tys. miejsc pracy, czyli wielokrotnie więcej, niż dziś istnieje w górnictwie.

Inny przykład. Polska jest na szarym końcu w UE, jeśli chodzi o rozwój e-administracji. Podobnie w wydatkach na innowacje. Gdybyśmy osiągnęli estoński wskaźnik cyfryzacji, to gospodarka oszczędziłaby nawet 4 mld zł rocznie. Po co nękamy małych przedsiębiorców kontrolami podatkowymi, skoro moglibyśmy zrobić je online na podstawie posiadanych już informacji w systemach publicznych? Cyfryzacja to setki milionów oszczędności również w opiece zdrowotnej. Do tego dziesiątki, jeżeli nie setki nieefektywnych instytucji publicznych, które spokojnie można zlikwidować lub łączyć, osiągając wielomilionowe synergie. Wasz pogląd na prawo do aborcji?

– W programie mamy prawo do aborcji na żądanie kobiety do 12. tygodnia ciąży. Kobiety mają prawo decydować o sobie, a tzw. kompromis aborcyjny to żaden kompromis, żaden rząd go nie realizował. Od 25 lat mamy w Polsce okrutną i antykobiecą politykę państwa. Wprowadzimy też refundację najnowocześniejszych środków antykoncepcyjnych oraz gwarantowane darmowe znieczulenie przy porodzie. W niektórych województwach nawet 99 proc. kobiet nie otrzymuje znieczulenia. To patologia. Wg ONZ brak dostępu do znieczulenia jest tożsamy z torturą! Do tego kobiety mieszkające na wsiach mają problem z dostępem do opieki ginekologicznej. Państwo nie może w takich sytuacjach chować głowy w piasek, bo potem zamiast na profilaktykę wydaje setki razy więcej na leczenie. To kolejny przykład na to, jak gwarancja praw, w tym przypadku do opieki zdrowotnej, po prostu się opłaca.

Do tego kobiety dalej zarabiają średnio 700 zł mniej niż mężczyźni. Wprowadzimy pakiet ustaw mający zniwelować tę różnicę, m.in. ustawowo zagwarantujemy pełną jawność płac w budżetówce już na etapie rekrutacji. Postulujemy też, by szefowie KNF i UOKiK byli wybierani w takim samym trybie jak rzecznik praw obywatelskich, czyli przez Sejm za zgodą Senatu. To zbyt ważne stanowiska, by premier obsadzał je uznaniowo. Wprowadzimy w spółkach skarbu państwa otwarte konkursy z jawną listą kandydatów i kandydatek, nie tylko do rad nadzorczych, ale też do samych zarządów. Wielu publicystów ma z wami problem. Z jednej strony kibicują waszym progresywnym postulatom i sympatycznemu liderowi, z drugiej – wskazują, że odbierzecie głosy Koalicji Obywatelskiej. Dlaczego nie chcecie iść wspólnie?

– W PO konserwatywna grupa trzymająca władzę jest na tyle silna, że nie ma opcji, by ta partia sama z siebie stała się nagle postępowa i wystąpiła z inicjatywami wolnościowymi, jak wprowadzenie świeckiego państwa czy liberalizacja ustawy antyaborcyjnej. Dzisiejsza opozycja parlamentarna potrzebuje wzmacniacza, jakim będzie młoda partia Roberta Biedronia. Są w Platformie oczywiście politycy i polityczki, którzy nadają na podobnych do nas falach, ale wciąż są tam niestety w defensywie. Czyli po wyborach parlamentarnych będziecie rządzić wspólnie z KO?

– Nasz cel to kilkanaście procent głosów i, pewnie razem z Koalicją Obywatelską, odsunięcie PiS od władzy, ale też zadbanie o to, by nowy rząd nie zapomniał o prawach osób z niepełnosprawnościami, nowoczesnej polityce senioralnej, prawach kobiet, świeckim państwie, odpartyjnieniu państwa czy walce z biurokracją przez cyfryzację.

Cała rozmowa na: wyborcza.pl/opinie

*Dr Marcin Anaszewicz – szef sztabu powstającej partii Roberta Biedronia

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.