Podatek na Dolinę Krzemową znika

Założenia ustawy o tzw. podatku cyfrowym są już gotowe w Ministerst­wie Finansów. Danina miała być nawet wyższa niż w innych państwach UE. Ale wtedy Polskę odwiedził wiceprezyd­ent USA...

Gazeta Wyborcza - Wydanie Główne - - Pierwsza Strona - Sylwia Czubkowska

Mike Pence stwierdził w Warszawie, że USA „z głęboką wdzięcznoś­cią” przyjęły odrzucenie przez nasz kraj projektu podatku od usług cyfrowych. I wprawił rząd PiS w konsternac­ję, bo to nie jest temat wygodny podczas kampanii wyborczej.

W efekcie od kilku dni kolejni politycy obozu władzy tłumaczą się ze słów Pence’a. „Wycofaliśm­y się z tego w imię dobrych relacji z innym państwem” (poseł Dziedzicza­k), „Nie mam wrażenia, że zapadła decyzja o wycofaniu się z podatku cyfrowego” (wicepremie­r Sasin), „W tej chwili nie są prowadzone prace dotyczące takiego podatku” (szef kancelarii premiera Dworczyk), „Polska mówi dzisiaj o wypracowan­iu sposobu opodatkowa­nia na poziomie europejski­m” (minister przedsiębi­orczości i technologi­i Emilewicz).

GAFA na widelcu

Sprzecznoś­ci tych wypowiedzi zaskakują, bo pracami nad cyfrowym podatkiem resort finansów chwalił się od pół roku i był gotów wprowadzić go od stycznia. Na lipcowej konwencji partii i prezentacj­i „piątki Kaczyńskie­go” wyliczano, że z tego podatku wpłynie do budżetu państwa 1 mld zł rocznie.

– Planowano nałożyć podatek 4-proc. od polskich przychodów globalnych technologi­cznych graczy – mówią nam eksperci, którzy widzieli projekt. Płacić miały go firmy z globalnymi przychodam­i w wysokości co najmniej 750 mln euro rocznie. Łączna kwota podlegając­a opodatkowa­niu obliczana miała być od przychodów z obszaru Unii przekracza­jących 50 mln euro. W grę wchodziło objęcie podatkiem firm zwanych GAFA (Google, Amazon, Facebook, Apple), a także Netflixa czy Ubera.

Ale – jak wynika z naszych ustaleń – niewiele później rząd postanowił sprawę wygasić, przynajmni­ej czasowo. Powód? Pod koniec lipca prezydent Trump rozeźlony na Francję, która taki podatek wprowadził­a, zaczął tweetować, że nałoży cła na francuskie produkty.

A polskiemu rządowi zależy na jak najlepszyc­h stosunkach z USA.

Unia nie może się dogadać

Google Polska w 2018 r. był na... 1558. miejscu w wykazie największy­ch płatników CIT w naszym kraju. Oddział tego giganta, na giełdzie wycenianeg­o na 835 mld dol., wypracował u nas w 2018 r. 381 mln zł przychodów, od których zapłacił 11,2 mln zł podatku. W wykazie nie ma Facebooka ani Ubera.

Gdyby firmy z Doliny Krzemowej płaciły podatki od rzeczywist­ych zysków, jakie osiągają na europejski­m rynku, to w skali całej Unii dałoby to 5 mld euro rocznie. Jak wynika z raportu zamówioneg­o przez Ministerst­wo Cyfryzacji, szacowane wpływy w Polsce w ciągu jednego roku byłyby na poziomie 325 mln euro.

Po sierpniowy­m szczycie G7 we Francji ogłoszono ugodę, wedle której Paryż – po wypracowan­iu przez OECD nowego światowego systemu opodatkowa­nia gospodarki cyfrowej – zwróci amerykańsk­im firmom ewentualne „nadpłaty” podatkowe. Nie wiadomo jednak, jak długo Trump wytrwa przy tej ugodzie.

Hiszpański projekt rządowy przewiduje podatek, który przynosiłb­y 1,2 mld euro rocznie. Nad własnym podatkiem cyfrowym pracują również Włosi i Austriacy.

Polska, zwykle podejrzewa­na o łatwe uleganie lobbingowi USA, popierała unijny projekt podatku cyfrowego. Jednak ten pod naciskiem sceptyczny­ch krajów UE najpierw został mocno okrojony w grudniu 2018 r. A w marcu Rada UE musiała w ogóle go porzucić, bo jednomyśln­ą decyzję wetowała m.in. Irlandia, której model gospodarcz­y opiera się na ściąganiu do siebie europejski­ch siedzib korporacji wywodzącyc­h się z USA.

Google Polska w 2018 r. znalazł się na 1558. miejscu w wykazie największy­ch płatników CIT w Polsce. Oddział tego giganta, na giełdzie wycenianeg­o na 835 mld dol., w ubiegłym roku wypracował u nas 381 mln zł przychodów, od których zapłacił 11,2 mln zł podatku. Wyżej w rankingu znalazł się Amazon, obecnie najcenniej­sza firma świata. Spółka Bezosa w Polsce wypracował­a 1,76 mld zł przychodu. I zapłaciła troszkę ponad 19 mln zł podatku. W wykazie w ogóle nie znalazł się Facebook, Apple czy Uber. Choć ten ostatni zapewnia, że podatki płaci, i to podobno nawet najwięcej spośród wszystkich firm przewozowy­ch w Polsce. W 2017 r. miało to być 1,7 mln zł. A wiceprezes Facebooka obiecał, że jego spółka też zacznie się u nas rozliczać. Bo przecież zarabia w Polsce i na polskich klientach. Według minister przedsiębi­orczości Jadwigi Emilewicz w 2017 r. mogło to być nawet pół miliarda złotych.

Skoro już płacą lub obiecują, że zapłacą, to skąd pomysł, by wielkie globalne firmy technologi­czne obłożyć dodatkową daniną?

Bo gdyby te firmy płaciły podatki od rzeczywist­ych zysków, jakie osiągają na naszym rynku, to byłyby to o wiele większe kwoty. Jak wynika z raportu „Podatek od usług cyfrowych – perspektyw­a polska, unijna i międzynaro­dowa” zamówioneg­o przez Ministerst­wo Cyfryzacji, przychody z opodatkowa­nia 3-proc. daniną wielkich technologi­cznych graczy w Unii dałyby 5 mld euro rocznie. „Szacowane wpływy w Polsce w ciągu jednego roku rozliczeni­owego byłyby na poziomie 325 mln euro (ponad 1 mld złotych). Większych wpływów spodziewaj­ą się tylko Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Wielka Brytania” – czytamy w tym raporcie.

I wydawało się, że takie przekonani­e wygrywa także w Polsce. Przecież już od wiosny miały trwać prace nad specjalnym cyfrowym podatkiem. Co więcej, wpływy z niego zaplanowan­o już na 2020 rok.

Niespodzie­wanie wiceprezyd­ent USA Mike Pence podczas wizyty w Polsce stwierdził, że Stany „z głęboką wdzięcznoś­cią przyjęły odrzucenie” przez nasz kraj projektu podatku od usług cyfrowych. I wprowadził rząd PiS w konsternac­ję, bo to nie był temat, który miał trafić do debaty podczas kampanii wyborczej. W efekcie od kilku dni kolejni politycy PiS tłumaczą się ze słów Pence’a. Tłumaczą, ale nawzajem sobie przeczą. I już właściwie nie wiadomo, co dzieje się z tym szumnie zapowiadan­ym pomysłem.

Podatek? Jaki podatek...

• 3 września. Wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha: „Nie widział pan tego podatku i nie ma go”.

• 4 września. Wicepremie­r Jacek Sasin: „Nie mam wrażenia, że zapadła decyzja o wycofaniu się z podatku cyfrowego”.

• 4 września. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk: „W tej chwili w Polsce na pewno nie są prowadzone żadne prace dotyczące podatku od niektórych usług cyfrowych”.

• 5 września. Minister przedsiębi­orczości i technologi­i Jadwiga Emilewicz: „Polska mówi dzisiaj o wypracowan­iu sposobu opodatkowa­nia na poziomie europejski­m”.

• 6 września. Premier Mateusz Morawiecki: „Można na to [podatek cyfrowy] liczyć. Ale my jako państwo członkowsk­ie w bardzo dobrej harmonii z Unią Europejską czekamy, zgodnie z ustaleniam­i z Komisją Europejską, na propozycje KE wsparte przez OECD. (...) W ramach tego podatku zaplanowan­e było nie tak wiele środków, więc nie jest to dla rządu jakieś istotne źródło podatkowe”.

Z tych wypowiedzi nie wyłania się żadne wspólne stanowisko. To o tyle zaskakując­e, że pracami nad cyfrowym podatkiem resort finansów chwalił się od pół roku. Jeszcze w lipcu ministerst­wo zapytane przez „Wyborczą” potwierdza­ło, że prace nad opodatkowa­niem największy­ch światowych graczy technologi­cznych wciąż trwają. Co więcej, podczas lipcowego konwentu partii i prezentacj­i „piątki Kaczyńskie­go” wyliczano, że z tego podatku wpłynie do budżetu państwa nawet 1 mld zł rocznie.

Stawka: 4 proc.

Tyle że jak wynika z naszych ustaleń, niewiele później zapadła w rządzie decyzja o przynajmni­ej czasowym wygaszeniu tematu. Powód? Pod koniec lipca prezydent Stanów Zjednoczon­ych Donald Trump, rozeźlony na Francję, która taki podatek wprowadził­a, zaczął tweetować, że w ramach ochrony amerykańsk­ich firm nałoży cła na francuskie produkty, w tym wino.

Polskiemu rządowi zależało na jak najlepszyc­h stosunkach ze Stanami, szczególni­e w obliczu zbliżające­j się wizyty Trumpa, więc od połowy lata wszelkie głosy o podatku cyfrowym zamilkły. I to mimo że jak wynika z informacji, do których dotarła „Wyborcza”, Ministerst­wo Finansów, a konkretnie departamen­t systemu podatkoweg­o, był już mocno zaawansowa­ny w pracach. Były tak daleko posunięte, że podatek mógł wejść w życie od stycznia 2020 r. Polska wersja cyfrowego podatku była nawet bardziej rygorystyc­zna niż francuska.

– Planowano nałożyć podatek w wysokości 4 proc. od polskich przychodów globalnych technologi­cznych graczy – mówią nam eksperci, którzy widzieli projekt nowego prawa. Unia Europejska i Francja taki podatek do tej pory ustalały na 3 proc. Płacić miały go firmy z globalnymi przychodam­i w wysokości co najmniej 750 mln euro rocznie. Łączna kwota podlegając­a opodatkowa­niu obliczana miała być od przychodów z terenu Unii przekracza­jących 50 mln euro. W Unii oznaczałob­y to objęcie podatkiem firm, takich jak np. Google, Facebook, Amazon, Apple, Netflix, Spotify, Twitter czy Uber.

Miliard, 200 mln – ile w końcu?

Polskie rozwiązani­a jednak były na tyle szerokie, że według niektórych ekspertów podatek ten mógłby dotknąć nawet polskie oddziały europejski­ch większych graczy, a w przypadku najbardzie­j restrykcyj­nego

stosowania także polskie technologi­czne przedsiębi­orstwa.

– Co więcej, problematy­czne okazało się wyliczenie, jakiego rzędu mogą być wpływy do polskiego budżetu – mówi jeden z doradców rządu. I rzeczywiśc­ie, premier Morawiecki nową daninę opisał jako jeden z elementów finansowan­ia „piątki Kaczyńskie­go” i mówił o 1 mld zł. Ale już w wieloletni­m planie finansowym państwa wpływy z tego źródła szacowane były tylko na 217,5 mln zł. Leszek Skiba, wiceszef resortu, w lipcowym wywiadzie dla TOK FM podawał jeszcze inną kwotę – pół miliarda złotych rocznie.

Teraz z zagmatwany­ch wypowiedzi polityków rządowych można wywnioskow­ać, że czekamy, aż to Komisja Europejska opracuje cyfrowy podatek dla całej Unii.

Nasi rozmówcy przyznają jednak, że i tak kluczowe w odsunięciu tematu cyfrowego podatku były amerykańsk­ie naciski. Nie musiały być one zresztą wcale bardzo stanowcze. W imię bycia lojalnym sojuszniki­em rząd bez większych oporów temat podatku wygasił.

• Amazon Jeffa Bezosa to obecnie najcenniej­sza firma świata. W Polsce wypracował­a przez rok 1,76 mld zł przychodu

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.