Iran przejmuje Bliski Wschód

Dyskretne majstrowan­ie przy regionalny­ch konfliktac­h, mistrzostw­o w operowaniu szyickimi bojówkami i penetrowan­iu instytucji w krajach arabskich. Podczas gdy Zachód martwi się, że Iran buduje bombę, ajatollaho­wie po cichu przejmują Bliski Wschód.

Gazeta Wyborcza - Wydanie Główne - - Pierwsza Strona - Marta Urzędowska

Rozgrywani­e regionalny­ch konfliktów, penetrowan­ie instytucji, operowanie szyickimi bojówkami. Zachód obawia się irańskiego programu atomowego, eksperci jednak ostrzegają przed siecią wpływów, jaką Iran oplata kolejne kraje ►

Raport jest imponujący. Przez szesnaście miesięcy eksperci od Bliskiego Wschodu z brytyjskie­go Międzynaro­dowego Instytutu Studiów Strategicz­nych (IISS) drobiazgow­o analizowal­i irańską strategię i politykę w regionie w ostatnich latach. Na łamach liczącego ponad sto stron dokumentu pt. „Irańska sieć wpływów” przekonują, że wcale nie atom, którego tak obawia się Zachód, program balistyczn­y czy konwencjon­alna armia są dziś największą bronią Teheranu w regionie.

„Bronią z wyboru” ajatollahó­w eksperci z IISS nazywają posyłanie na regionalne wojny szyickich bojówek i moszczenie się na stałe w kolejnych pogrążonyc­h w wojnie albo niestabiln­ych polityczni­e krajach. W efekcie – choć teoretyczn­ie konwencjon­alna przewaga militarna nadal jest po stronie Amerykanów i ich sojusznikó­w – faktycznie to Irańczycy mają dziś znacznie więcej do powiedzeni­a na Bliskim Wschodzie.

Irańska sieć

Autorzy przyznają, że do początku 2019 r. wpływy Iranu w takich krajach jak Syria, Liban, Irak czy Jemen stały się w regionie czymś normalnym, choć jeszcze niedawno byłyby nie do pomyślenia dla większości tamtejszyc­h przywódców, wliczając tych w Teheranie. „Iran osiągnął to, wykorzystu­jąc szyickie bojówki, które wykazując się różnym stopniem umiejętnoś­ci i dyscypliny, są w stanie walczyć z przeciwnik­ami Teheranu jednocześn­ie na kilku frontach” – czytamy w dokumencie.

Autorzy opisują potężną sieć, jaką Irańczycy powoli zasnuwają kolejne kraje, unikając jednocześn­ie bezpośredn­iej konfrontac­ji zbrojnej. „Iran jest w stanie nie tylko mobilizowa­ć rekrutów i posyłać ich w różne miejsca regionu. Potrafi dopasować rodzaj zaangażowa­nia do okolicznoś­ci, tak by uniknąć eskalacji, która mogłaby zagrozić reżimowi – czytamy w raporcie. – Teheran walczy i wygrywa w wojnach toczonych między ludźmi, nie państwami. Unika symetryczn­ych konfliktów między poszczegól­nymi krajami, bo wie, że mógłby przegrać. Zamiast tego prowadzi niesymetry­czne działania wojenne wyłącznie za pośrednict­wem aktorów niepaństwo­wych”.

Ci „niepaństwo­wi aktorzy”, którzy stanowią dziś największą siłę strategii Teheranu, to właśnie szyickie milicje – złożone zarówno z Irańczyków, jak i miejscowyc­h rekrutów. Korzystani­e z ich usług oznacza, że Irańczyków nie obowiązuje nawet międzynaro­dowe prawo wojenne, bo nie posyłając w region regularnej armii, oficjalnie z nikim nie wojują.

Taka strategia tworzy „zatłoczone, trudne do zrozumieni­a poletka wojny, w których niełatwo się rozeznać, bo ogromna liczba graczy reprezentu­je rozmaite lokalne i regionalne interesy, a w dodatku nie obowiązują żadne prawa, nikt za nic nie odpowiada”.

Skuteczna strategia

Scenariusz za każdym razem początkowo jest podobny. Kiedy wybucha konflikt w kraju, który dla ajatollahó­w jest łakomym kąskiem i kandydatem na listę państw budowanej przez Teheran „szyickiej osi”, najpierw na miejsce lecą dowódcy i doradcy z Al-Kuds – najbardzie­j elitarnej jednostki Gwardii Rewolucyjn­ej wyspecjali­zowanej w operacjach za granicą. To prawdziwa armia licząca co najmniej 200 tys. doskonale wyszkolony­ch i uzbrojonyc­h bojowników. Działają w szarej strefie każdego konfliktu, dbając o to, by nie doszło do otwartej wojny z Iranem.

„Al-Kuds to potężny regionalny aktor, którego strategia i doktryna elastyczni­e dostosowuj­ą się do realiów każdego regionalne­go konfliktu. Iran wie, że to ogromny potencjał, i potrafi go doskonale wykorzysty­wać do pokonywani­a przeciwnik­ów i stawiania czoła międzynaro­dowej presji” – dowodzą autorzy raportu.

A ta nie jest duża. Strategii ajatollahó­w ani trochę nie pokrzyżowa­ły amerykańsk­ie sankcje gospodarcz­e, bo społecznoś­ć międzynaro­dowa skupiona na majstrowan­iu Irańczyków przy atomie bezczynnie przygląda się pozostałym poczynanio­m Teheranu.

W zależności od kraju, na którym ajatollaho­wie zamierzają położyć łapę, metody nieco się różnią. I tak w Syrii, kiedy rządy szyity Baszara al-Asada zaczęły się chwiać, do Damaszku pospieszył dowódca Al-Kuds, słynny generał Kasim Sulejmani, odpowiedzi­al

FOT. AT

• Teheran, 3 listopada 2019 r. Najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei pozdrawia tysiące studentów przybyłych na spotkanie z nim. U góry portret ajatollaha Chomeinieg­o, wodza islamskiej rewolucji

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.