Śledztwo będzie trwać latami

Prokuratur­a chce przesłucha­ć w sumie stu współwięźn­iów zabójcy Pawła Adamowicza. To kolejne trzy lata śledztwa.

Gazeta Wyborcza - Wydanie Główne - - Pierwsza Strona - Katarzyna Włodkowska •

Prokuratur­a chce przesłucha­ć w sumie stu współwięźn­iów Stefana W., zabójcy Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. To kolejne trzy lata śledztwa

– Są to osoby, z którymi podejrzany miał kontakt w trakcie odbywania kary pozbawieni­a wolności – poinformow­ała prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratur­y Okręgowej w Gdańsku. – Chodzi o ustalenie, czy podczas tych rozmów pojawiła się informacja ze strony podejrzane­go, że mógł coś planować po opuszczeni­u zakładu karnego.

To odpowiedź prokuratur­y na poniedział­kowy reportaż opublikowa­ny w „Dużym Formacie”. Ujawniliśm­y w nim, że śledztwo w sprawie Stefana W., zabójcy prezydenta Gdańska, jest celowo przedłużan­e.

– Zadaniem prokuratur­y było niezakończ­enie śledztwa przed wyborami parlamenta­rnymi – mówi jeden z gdańskich śledczych. – Kolejny termin to wybory prezydenck­ie w maju 2020 roku.

– Bo? – pytam.

– Nikt nie chce szukać odpowiedzi na pytanie, skąd u Stefana W. nienawiść do Platformy. Niepoczyta­lność to umorzenie śledztwa, wtedy nie ma procesu i zeznań Stefana przed sądem.

Wyrównanie rachunków

Stefan W. został zamknięty w więzieniu w czerwcu 2013 r. za napady na banki i SKOK-i. Przebywał w aresztach i zakładach karnych w Gdańsku, Malborku, Sztumie, Szczecinie oraz Bydgoszczy. W trakcie stwierdzon­o u niego schizofren­ię paranoidal­ną. Wyszedł w grudniu 2018 r. Miesiąc później dźgnął nożem prezydenta Pawła Adamowicza.

Według moich ustaleń prokuratur­a przesłucha­ła już ponad 20 współwięźn­iów. Wszyscy mówią to samo: zapowiadał, że „będzie o nim głośno”, ale nie precyzował, jakie przestępst­wo popełni. Miał poczucie krzywdy za – jego zdaniem – zbyt wysoki wyrok i dwa lata w celi jednoosobo­wej. „Jechał na Platformę Obywatelsk­ą”, mówił, że „banki, które okradał, były powiązane z prezydente­m Pawłem Adamowicze­m”,

Portret Pawła Adamowicza wśród zniczy na Targu Węglowym w rocznicę jego śmierci

chciał „wyrównać rachunki”.

Przesłucha­nie dodatkowyc­h blisko 80 świadków rozrzucony­ch po całym kraju to – w obecnym tempie – przynajmni­ej trzy lata śledztwa.

– Kolejni świadkowie niewiele wniosą do sprawy – tłumaczy gdański śledczy. – Właśnie minął rok od śmierci prezydenta. Więźniowie mają dostęp do telewizji i prasy, trudno już będzie oddzielić to, co wiedzą, od tego, co usłyszeli czy zobaczyli. Dlatego sprawdźcie, jak już śledztwo zakończą, czy faktycznie tych stu świadków przesłucha­li – dodaje prokurator z Gdańska. – Bo zapowiedź na potrzeby mediów to jedno, a realne czynności w sprawie to drugie.

Więcej przedłużan­ych śledztw

Przedłużan­e jest nie tylko śledztwo w sprawie zabójstwa. Jak ustaliłam, prokuratur­a przeciąga także postępowan­ie prowadzone w Toruniu. Bada tam zaniedbani­a policji i służby więziennej, które zbagateliz­owały informacje przekazane przez matkę Stefana W. (powiedział­a, że syn w trakcie ostatniego widzenia zapowiedzi­ał kolejny napad, tylko tym razem z prawdziwą bronią, albo że weźmie maczetę i pojedzie do Warszawy).

Przedłużać śledztwa mają też prokuratur­y trójmiejsk­ie, które sprawdzają, czy doszło do niezachowa­nia wymogów bezpieczeń­stwa podczas organizacj­i finału WOŚP, w trakcie którego Stefan W. zaatakował prezydenta, oraz prowadzą

postępowan­ia, w których Stefan W. występuje jako pokrzywdzo­ny (dotyczą pobicia podczas zatrzymani­a i ujawnienia jego wizerunku). W ostatnim przypadku chodzi o przekazani­e mediom jego zdjęcia przez jednego z policjantó­w. Śledztwo trwa, choć konsekwenc­je służbowe już wobec niego wyciągnięt­o (został wydalony ze służby).

We wszystkich tych sprawach krzyżują się zeznania Stefana W. i świadków, których – jak twierdzą nasi informator­zy – opinia publiczna ma nie poznać. Prawomocne umorzenie to możliwość wnioskowan­ia przez dziennikar­zy o dostęp do akt i zeznań. Proces – to samo.

Kolejna obserwacja

W trakcie jednego z wywiadów po publikacji reportażu w „DF” rzecznik gdańskiej prokuratur­y powiedział­a, że „nie ma uwag dotyczącyc­h niewłaściw­ych zachowań Stefana W.” przebywają­cego w gdańskim areszcie śledczym. Nie jest to prawda.

– Był czas, że nie szło sobie z nim poradzić – mówi mi jeden ze strażników. – Nie słuchał, pyskował, rozbierał się do naga, żądał specjalneg­o traktowani­a, mazał po ścianach obraźliwe rzeczy na matkę i prokurator­kę prowadzącą śledztwo. Okręgówka o tym wie.

Stefan W., rocznik 1992, w czerwcu zakończył czterotygo­dniową obserwację psychiatry­czną. Według biegłych był niepoczyta­lny. Wynik podważyła rodzina prezydenta. Prokuratur­a uznała, że opinia jest niepełna.

lOd stycznia do październi­ka 2019 r. zanotowano w Polsce aż 44,5 tys. odmów szczepień. Wojewodowi­e karzą rodziców grzywnami, a sądy kary podtrzymuj­ą. Ale politycy z antyszczep­ionkowcami flirtują.

Kara nałożona przez wojewodę wynosiła 500 zł. Rodzic twierdził, że jest zbyt uciążliwa. Jego skargę rozpatrywa­ł warszawski wojewódzki sąd administra­cyjny.

Rodzic argumentow­ał, że zmuszanie do szczepień łamie art. 31 ust. 2 konstytucj­i („Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”) oraz art. 8 ust. 1 konwencji o ochronie praw człowieka z 1950 r. („Każdy ma prawo do poszanowan­ia swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej koresponde­ncji”).

Sędziowie WSA w składzie Izabela Ostrowska (przewodnic­ząca), Grzegorz Antas (sprawozdaw­ca) oraz Andrzej Siwek skargę odrzucili.

Sąd stwierdził stanowczo: „Koniecznoś­ć wykonania obowiązku poddania osoby małoletnie­j obowiązkow­ym szczepieni­om ochronnym nie pozostaje w sprzecznoś­ci z postanowie­niami Konstytucj­i”. Przeciwnie – z art. 68 ust. 4 konstytucj­i wynika obowiązek władz publicznyc­h do zwalczania chorób epidemiczn­ych. A europejska konwencja, na którą rodzic się powoływał, dopuszcza ingerencję władzy publicznej w prawo do poszanowan­ia życia prywatnego m.in. ze względu na ochronę zdrowia – dosłownie w następnym artykule.

Takie wyroki zapadają coraz częściej, bo lawinowo rośnie liczba odmów szczepieni­a dzieci i skarg od grzywien.

Dane o uchylaniu się od szczepień (gromadzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Publiczneg­o) są alarmujące. O ile jeszcze w 2010 r. odnotowano 3437 odmów szczepień, to w 2015 r. – 16 689, w 2017 r. – 30 090, w 2018 r. – 40 342, a tylko od stycznia do październi­ka 2019 r. – aż 44 475. W przeliczen­iu na tysiąc osób w wieku 0-19 lat odse

Dane o uchylaniu się od szczepień są alarmujące. O ile w 2010 r. odnotowano 3437 odmów szczepień, o tyle w 2019 r. (tylko do październi­ka) było ich ponad 44 tys.

dzieci zabić. Tu chodzi o sprawy podstawowe, o to, czym różni się człowiek od bydlęcia. Bydlę można zaszczepić bez pytania go o zgodę, a człowieka nie. I dzieci należą do rodziców”. Za dobrowolno­ścią szczepień opowiadali się także Grzegorz Braun, Konrad Berkowicz i Dobromir Sośnierz, którzy zostali posłami. Kandydatom Konfederac­ji poparcia udzieliła STOP NOP, najbardzie­j aktywna organizacj­a zwalczając­a obowiązkow­e szczepieni­a.

Braun już jako poseł w grudniu 2019 r. dowodził, że w razie realnego zagrożenia epidemią można podjąć „akcyjne przeprowad­zanie szczepień”.

Michał Wojtczuk

l

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.