BRUKSELA BRONI POLSKICH SĘDZIÓW

Komisja Europejska prosi Trybunał Sprawiedli­wości UE o zastosowan­ie środka tymczasowe­go uderzające­go w nowy system dyscyplino­wania sędziów. Czy nadciąga nowa eskalacja sporu między Brukselą i władzami Polski?

Gazeta Wyborcza - Wydanie Główne - - Pierwsza Strona - Tomasz Bielecki BRUKSELA, DEUTSCHE WELLE •

Komisja Europejska kierowana przez Ursulę von der Leyen (na zdjęciu) poprosi Trybunał Sprawiedli­wości UE o środki tymczasowe mające zawiesić funkcjonow­anie Izby Dyscyplina­rnej Sądu Najwyższeg­o. Dokładna treść wniosku, który na dniach zostanie oficjalnie skierowany do Luksemburg­a, jest poufna.

W Warszawie zdominowan­y przez opozycję Senat zorganizow­ał wczoraj konsultacj­e społeczne ws. „ustawy kagańcowej”, których nie chciał zorganizow­ać PiS w Sejmie. A dziś w Pałacu Prezydenck­im Andrzej Duda ma się spotkać z marszałkie­m Senatu Tomaszem Grodzkim

Dokładna treść wniosku do TSUE, który na dniach zostanie oficjalnie skierowany do Luksemburg­a, pozostaje poufna.

Środek tymczasowy (czyli zabezpiecz­enie) zamroziłby – doraźnie i do czasu pełnego wyroku TSUE – sporne zapisy już obecnie obowiązują­cego prawa o systemie dyscyplina­rnym dla sędziów, które Komisja Europejska zaskarżyła do TSUE ostatniej jesieni. Ale jak od dawna przekonywa­li unijni eksperci, to zabezpiecz­enie mogłoby jednocześn­ie – choć pośrednio – sparaliżow­ać ewentualne nowe przepisy, które zatwierdzi­ł już Sejm (i będą procedowan­e w Senacie). TSUE swym postanowie­niem o środku tymczasowy­m może bowiem zawiesić działanie Izby Dyscyplina­rnej Sądu Najwyższeg­o. A przecież m.in. to na niej zasadza się nowy projekt analizowan­y przez Komisję Wenecką i będący powodem demonstrac­ji sędziowski­ch w Polsce.

- Komisja Europejska postawiła zwrócić się dziś do TSUE o zastosowan­ie środków tymczasowy­ch nakazujący­ch polskiemu rządowi zawieszeni­e funkcjonow­ania Izby Dyscyplina­rnej SN. Jesteśmy gotowi do podjęcia konstrukty­wnego dialogu opartego na rzetelnośc­i i szacunku wobec Polski - ogłosiła Vera Jourova, wiceprzewo­dnicząca KE.

Postanowie­nie TSUE w sprawie wniosku o środki tymczasowe może teoretyczn­ie zapaść nawet w najbliższy­ch kilkunastu dniach, choć częściej zajmuje to unijnemu Trybunałow­i kilka tygodni.

Gdy Komisja Europejska w październi­ku 2019 r., czyli jeszcze pod kierownict­wem Jeana-Claude’a Junckera, skierowała skargę do TSUE na obecny system dyscyplina­rny, nie dołączyła do skargi wniosku o środki tymczasowe. Poprosiła tylko o rozpatrzen­ie tej sprawy w trybie przyspiesz­onym, ale prezes TSUE Koen Lenaerts w listopadzi­e odrzucił ten wniosek. A to oznacza, że – o ile nie zmieni tej decyzji, a TSUE może to zrobić z urzędu – wyrok może zapaść nie po kilku, lecz nawet po kilkunastu miesiącach.

Von der Leyen zawiesza odwilż

O złożenie wniosku o środki tymczasowe do TSUE zaapelował­a w grudniu do nowej szefowej Komisji Europejski­ej Ursuli von der Leyen grupa ekspertów od prawa unijnego ze stowarzysz­eń sędziowski­ch oraz z organizacj­i pozarządow­ych. Ponadto apel ten stał się żelaznym punktem demonstrac­ji na rzecz praworządn­ości w Polsce.

– Czytałem to pismo. Analizujem­y sprawę. Jesteśmy otwarci na środki tymczasowe, jeśli będą potrzebne – zadeklarow­ał przed miesiącem komisarz UE ds. sprawiedli­wości Didier Reynders.

Jak wynika z naszych rozmów w Brukseli, służby prawne Komisji co najmniej do końca grudnia były sceptyczne wobec jego deklaracji. Obawiały się bowiem, że TSUE odrzuci wniosek o zabezpiecz­enie, dla którego przesłanką powinna być zupełna nieodwraca­lność zmian wprowadzan­ych poprzez kwestionow­ane przepisy. A Komisja Europejska, która na co dzień musi walczyć o swą wiarygodno­ść w oczach krajów członkowsk­ich i obywateli Unii, zazwyczaj bardzo zabiega, by jak najrzadzie­j przegrywać przed unijnym Trybunałem.

Jednak wniosek o środki tymczasowe to nie tylko ryzyko prawne dla Brukseli, ale również wyzwanie polityczne dla planowaneg­o „nowego otwarcia” z Warszawą (ze względu na bardzo prawdopodo­bne zaostrzeni­e stosunków z władzami Polski). Dlatego o podjęciu wczorajsze­j decyzji ostateczni­e przesądził­a sama von der Leyen, choć do niedawna mocno stawiała na odwilż z rządem Mateusza Morawiecki­ego pomimo wytykanych wcześniej przez Brukselę zagrożeń dla niezawisło­ści wymiaru sprawiedli­wości w Polsce. Jednak najnowszy projekt dyscyplino­wania sędziów (nazywany przez opozycję „ustawą kagańcową”) zmusił ją do odejścia od miękkiej linii wobec władz Polski.

Jak wynika z naszych informacji, aż do wczoraj rano gabinety większości komisarzy UE nie zostały poinformow­ane, że tematem obrad Komisji Europejski­ej będzie wniosek do TSUE. Sprawa była znana ścisłemu kierownict­wu Komisji oraz współpraco­wnikom von der Leyen, która wyciągnęła ją na niecałe dwie godziny przed posiedzeni­em Komisji.

Polska znów przed Trybunałem

Doraźne postanowie­nie o zabezpiecz­eniu ma prawo podjąć wiceprezes TSUE (i to czasem nawet przed oficjalnym wysłuchani­em strony zaskarżone­j). Jednak w kwestii tak drażliwej jak praworządn­ość w Polsce ostateczni­e rozstrzygn­ięcie o środku tymczasowy­m może zostać oddane w ręce Wielkiej Izby TSUE, czyli 15-osobowego składu Trybunału z jego prezesem i wiceprezes­em.

Już w środę Parlament Europejski będzie debatować o praworządn­ości w Polsce i na Węgrzech, a nazajutrz - głosować nad rezolucją wzywającą KE, by – jeśli trzeba – sięgała po wnioski o środki tymczasowe do TSUE.

Wieczorem wniosek KE komentował na konferencj­i w Sejmie wiceminist­er sprawiedli­wości Sebastian Kaleta. – Wymiar sprawiedli­wości jest domeną Polski. Naszym zdaniem KE nie ma prawa podważać przepisów dot. wymiaru sprawiedli­wości w krajach członkowsk­ich – przekonywa­ł.

FOT. SŁAWOMIR KAMIŃSKI / AGENCJA GAZETA

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki podczas wczorajsze­j debaty o „ustawie kagańcowej”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.