CZTERDZIEŚCI LAT WIELKIEGO BI

Maraton Warszawski - - News -

ze Stadionu Dziesięciolecia do Falenicy i z powrotem stoi sporo mieszkańców z napojami, owocami, ciastami. W grudniu 1982 roku umiera Tomasz Hopfer – prezenter Telewizji Polskiej i jeden z motorów napędzających Maraton Pokoju. To jego obecność w telewizji, jego charyzmatyczna postać, spowodowały, że w pierwszych biegach uczestniczyło tak wiele osób. Po jego śmierci maraton bez mała znika z telewizji, co z czasem przełoży się na zmniejszanie się frekwencji. Kończył się dwudziesty wiek, a przynajmniej tak się wydaje wielu osobom. W ostatnią niedzielę października odbywa się kolejny Maraton Warszawski – na starcie staje 771 osób. Trasa, której większość prowadzi polami lub po autostradzie, pokonuje niespełna siedemset. Amatorzy nie mogą narzekać na pogodę, jest chłodno, ale nie zimno, nieco gorzej jest z organizacją. Na punktach odżywiania można napić się napojów gazowanych, zagryzając kostkami cukru i czekoladą z orzechami lub chrupkami. Na mecie na maratończyków czekają parówki. Maraton Warszawski zamiast rozwijać się, z roku na rok topnieje w oczach. Coraz trudniej jest przekonać władze i mieszkańców, że dla niewielkiej grupy zapaleńców warto zamykać ulice, nawet te położone na peryferiach. W relacji z maratonu w telewizyjnych „Wiadomościach” nawet przez chwilę na ekranie nie można zobaczyć biegacza. W trwającym prawie pięć minut newsie można usłyszeć, że wózkarze wystartowali pięć minut przed biegaczami. A później dokładne informacje: kto wystartował, kto nie wystartował i dlaczego, jak wyglądała walka na trasie. A wszystko to na temat wózkarzy, tak jakby nie biegło za nimi tych siedmiuset maratończyków. Jest już ciemno, kiedy na metę wbiega ostatni zawodnik. Trzysta siódmy. Zaledwie tyle osób – 307 – kończy Maraton Warszawski w 2002 r. To największy kryzys w historii biegu. Polski kapitalizm jest jeszcze w stadium zachłyśnięcia się konsumpcjonizmem, cool jest kariera, sport jeszcze nie. Młodzi zdolni dopiero zaczynają zauważać potrzebę ruchu, a związanej z tym mody na sport, na

bieganie, całego marketingowego aspektu, nie widać nawet w szklanej kuli wróżki. Starsza generacja biegaczy – tzw. hopferowcy, wciągnięci w sport przez program telewizyjny „Biegaj z nami” Tomasza Hopfera – coraz bardziej się wykrusza. Historia zaczyna przyspieszać wiosną, od zaskakującej deklaracji Stowarzyszenia Maratonu Warszawskiego, które dotąd organizowało imprezę – że w tym roku biegu nie będzie. Biegacze postanawiają coś z tym zrobić, dyskutują do latana internetowym forum biegowym i w realu. Aż na koniec wakacji sprawę w ręce biorą najbardziej aktywni dyskutanci i ustalają datę biegu – 26 października. Za osiem tygodni od dziś. Zaczyna się wyścig z czasem. Trasa wiedzie na 11 blisko czterokilometrowych pętlach w Ogrodzie Saskim i wokół Teatru Wielkiego, w centrum Warszawy. Tak będzie taniej i łatwiej. Ale poza tym bieg wygląda jak należy: jest elektroniczny pomiar czasu, napoje izotoniczne, dużo wody, wolontariusze. Zwycięzca otrzymuje plecak. Zielony. To

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.