EGU - NIEPRZERWANIE OD 1979

Maraton Warszawski - - News -

w Warszawie olbrzymie centrum handlowe Arkadia. Zostaje sponsorem głównym, podwaja budżet biegu z nawiązką, a biegacze wystartują spod Arkadii. Przed startem ponad tysiąc biegaczy (po raz pierwszy od ponad 10 lat) słucha z głośników „We are the Champions”. Stojąc wtedy w tym tłumie można było poczuć, że w Warszawie odradza się wielki bieg. Wysokość nagród dla zwycięzców organizatorzy podają dopiero w ostatnim tygodniu, bo nie wiadomo do końca, czy miasto weźmie na siebie koszty zmiany organizacji ruchu. Ratusz dawał dotąd organizatorom biegu dotację na maraton, ale w 2003 roku sprawa się komplikuje. Bo obok Fundacji wniosek o dofinansowanie złożyło też… stowarzyszenie, które w poprzednim roku wycofało się z organizacji biegu. Urzędnicy podejmują salomonową decyzję i nie dają pieniędzy nikomu. Zmianę organizacji ruchu decydują się sfinansować dopiero na kilka dni przed startem. Choć organizacja nie dorównuje jeszcze ambicjom organizatorów, to ten maraton jest przełomowy.Po raz pierwszy na dużym biegu pojawiają się rozwiązania zaczerpnięte ze światowych imprez – punkty odżywiania co 2,5 km oraz pacemakerzy. W internecie opublikowany zostaje program treningowy opracowany przez Jerzego Skarżyńskiego. Miały być jeszcze oznaczenia trasy ustawione co kilometr, ale organizatorzy za wcześnie je ustawili – i tablice poginęły. W 2004 roku – pierwszy raz pojawiają się punkty kibicowania. W 2005 r. kończący karierę ówczesny rekordzista Polski w maratonie Grzegorz Gajdus bije rekord trasy, a maraton staje się wydarzeniem nie tylko rekreacyjnym, ale też sportowym. Dzień przed maratonem rozegrana zostaje sztafeta maratońska Ekiden – po czterech latach zrobi się z tego osobna impreza i zostanie przesunięta na maj. W 2006 roku maraton wraca do centrum – w sensie tyleż metaforycznym, co dosłownym. Kiedyś trasa była układana tak, że spychała maraton poza miasto i na Wisłostradę (znienawidzona przez biegaczy 20-kilometrowa prosta), byle jak najmniej utrudniać ruch. Teraz zmienia się filozofia – pokazać biegaczom miasto, pierwszy raz biegniemy Marszałkowską. I pokazać miastu biegaczy, ale batalia o przyciągnięcie kibiców będzie trwać przez wiele lat. Atrakcją tego biegu ma być start mistrza olimpijskiego w maratonie Josiaha Thugwane. Pokonuje go Witalij Szafar z Ukrainy, ustanawiając przy tym rekord imprezy. Ale najważniejszy rekord pada w roku 2008. Do mety maratonu dobiega 2640 osób, co sprawia, że pada mający ponad ćwierć wieku rekord frekwencji w polskim maratonie. Po 30 latach Maraton Warszawski wraca na Stadion. Ale to całkiem inny stadion, Narodowy, z grzmiącym jeszcze pod kopułą rykiem radości po bramkach Lewandowskiego i Błaszczykowskiego na Euro. W 34. Maratonie Warszawskim bierze udział 6913 biegaczy z 61 państw. Maraton Warszawski pod względem liczebności przegania znane biegi maratońskie, takie jak Praga, Wiedeń czy Ateny. Rok wcześniej, Johny Sammy Kibet zwycięża z najlepszym do tej pory wynikiem uzyskanym na naszej ziemi (2:08:17). Rok później, linię mety przekracza 8492 biegaczy. To największy maraton w historii Polski. W 2015 roku Maraton Warszawski uzyskuje wsparcie sponsora tytularnego – PZU, co umożliwia stały i stabilny wzrost poziomu organizacyjnego imprezy. 35. PZU Maraton Warszawski otrzymuje nagrodę „Przeglądu Sportowego”, podczas Gali „Mistrzów Sportu”. Dziesiątki muzycznych punktów kibicowania, transmisja z biegu, maty pomiaru czasu ułożone na trasie co 5 km i pół kilometra ciężarówek, do których biegacze oddają przed startem swoje rzeczy. Informacje o biegu pojawiają się w wieczornych wiadomościach wszystkich największych stacji telewizyjnych. W biurze organizatora dzwoni telefon: – Dzień dobry, jaki w tym roku będzie smak izotonika na trasie? Znowu? Niedobrze, lepiej było, jak był jagodowy.

STOJĄC NA STARCIE, SŁUCHAJĄC „SNU O WARSZAWIE”, KTOŚ SIĘ WZRUSZY. KTOŚ INNY OPADNIE Z SIŁ I ZACZNIE IŚĆ NA 30. KILOMETRZE. KTOŚ POWIESI NA ŚCIANIE MEDAL ZE SWOJEGO OSTATNIEGO MARATONU WARSZAWSKIEGO. KTOŚ STOJĄCY PRZY TRASIE POMYŚLI, ŻE KIEDYŚ GO PRZEBIEGNIE.

Na swojej drodze Maraton Warszawski odnosił spektakularne sukcesy i bolesne porażki. Potykał się, podnosił i biegł do przodu. Przez te 39 lat zmienił się świat wokół nas i zmieniliśmy się my – biegacze. 30 września 2018 roku ulicami Warszawy znów popłynie rzeka ludzi. Bo mimo upływu lat, niektóre rzeczy nie zmieniają się nigdy. Stojąc na starcie, słuchając „Snu o Warszawie”, ktoś się wzruszy. Ktoś inny opadnie z sił i zacznie iść na 30. kilometrze. Ktoś powiesi na ścianie medal ze swojego ostatniego Maratonu Warszawskiego. Ktoś stojący przy trasie pomyśli, że kiedyś go przebiegnie.

W materiale wykorzystano fragmenty tekstu „Rzeka popłynie mostem” autorstwa Wojciecha Staszewskiego, trenera KS Staszewscy i autora bloga StaszewskiBiega.pl.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.