Milik ponownie błyszczy

Polski napastnik strzelił gola i miał asystę w meczu Pucharu Włoch z Sassuolo. Napoli wygrało 2:0.

Przeglad Sportowy - - POLACY ZA GRANICĄ - Marcin DOBOSZ Maciej KALISZUK @przeglad

WPolsce wielu kibiców śmieje się z nieskuteczności Arkadiusza Milika, ale fakty bronią polskiego napastnika. W meczu z Sassuolo zdobył już 11. bramkę w tym sezonie. Zagrał w 21 spotkaniach, ale tylko w 14 zaczynał od pierwszego gwizdka sędziego. Polak rozgrywa najlepszy sezon we Włoszech, odkąd w 2016 roku trafił do Napoli. 10 razy pokonywał bramkarzy w Serie A, a teraz dołożył trafienie w krajowym pucharze. Milik strzelił siódmego gola w ostatnich siedmiu starciach z innymi włoskimi drużynami. Nie tylko on dobrze zagrał. Trener ekipy z Neapolu Carlo Ancelotti poważnie potraktował mecz z niżej notowanym rywalem w Coppa Italia. Napoli zagrało w składzie zbliżonym do optymalnego. I szybko objęło prowadzenie, lewym skrzydłem przedarł się Lorenzo Insigne, wrzucał piłkę do Milika, ale bramkarz gości Gianluca Pegolo odbił ją, ta trafiła jednak wprost w Polaka, ten opanował futbolówkę i z bliska posłał ją do siatki. Goście wyrównali, ale sędzia po skorzystaniu z systemu VAR nie uznał bramki. Za to po przerwie gospodarze dobili rywala, a w jednej z głównych ról znów wystąpił Milik. Świetnie dostrzegł Mario Ruiza i Hiszpan podwyższył na 2:0. To dopiero druga bramka, jaka padła po podaniu Milika w tym sezonie. Niestety nie zagrał Piotr Zieliński. Napoli wygrało szóste z ostatnich siedmiu starć na krajowym podwórku.

Awans Szczęsnego

Jeszcze lepiej radzi sobie oczywiście Juventus. Teraz wygrał 2:0 z Bologną w 1/8 finału Pucharu Włoch. W tym sezonie bianconeri są niepokonani na krajowym podwórku. Cały mecz w ich bramce stał Wojciech Szczęsny. Stał” to dobre słowo, bo rola polskiego golkipera Juventusu ograniczyła się do wznawiania gry od bramki, Bologna nie oddała żadnego celnego strzału. W takich sytuacjach we włoskich mediach zdarza się, że bramkarz w ogóle nie otrzymuje noty, i tak było w tym przypadku ze Szczęsnym w dziennikach „La Gazzetta dello Sport” czy „Tuttosport”. Trzeci najpoważniejszy, „Corriere dello Sport”, mimo wszystko przyznał Polakowi „szóstkę” w dziesięciostopniowej skali. Wyżej oceniano strzelców goli: Federico Bernardeschiego i Moise’a Keana, a także wracającego po kontuzji i debiutującego w oficjalnym meczu Juventusu Leonardo Spinazzolę. Szczęsny był bezrobotny, za to jego vis-a-vis stojący między słupkami Bolognii pokpił sprawę. Nie był to Łukasz Skorupski. Na boisku pojawił się rezerwowy w lidze Angelo Da Costa i popełnił błąd przy pierwszym golu.

Drągowski do Empoli

Szczęsny był jedynym polskim bramkarzem, który zagrał w 1/8 finału. Podobnie jak Skorupski, na ławce pozostał Bartłomiej Drągowski z Fiorentiny. Wydawało się, że rozgrywki Coppa Italia dadzą młodzieżowemu reprezentantowi Polski możliwość pokazania się (tak było w zeszłym sezonie), ale trener Stefano Pioli wolał postawić na Albana Lafonta, który jest podstawowym golkiperem Violi w lidze. Pozostaje otwartą kwestią, gdzie 21-latek spędzi rundę wiosenną. Według „Tuttosport” do grona klubów zainteresowanych Polakiem dołączyło Empoli.

Arkadiusz Milik (z prawej) odbiera gratulacje za gola od Lorenzo Insigne

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.