Moneta poczeka

– Zejścia do pierwszej ligi się nie wstydzę i nie boję – mówi skrzydłowy, który na razie trenuje z trzecioligowymi rezerwami Legii.

Przeglad Sportowy - - LEGIA POGOŃ - Iza KOPROWIAK @Izakoprowiak

Kiedy Łukasz Moneta w drugim meczu EURO U-21 w 2017 roku przeciwko Szwecji zastąpił w składzie Bartosza Kapustkę i zdobył bramkę, wydawało się, że jego kariera nabierze rozpędu. Miał nadzieję, że wracając z Ruchu Chorzów na Łazienkowską przebije się do pierwszego zespołu.

W trzeciej lidze też trudno

Niestety, kolejne półtora roku to pasmo rozczarowań. W Legii skrzydłowemu trudno było odnaleźć się w obronie, a właśnie na tej pozycji sprawdzał go Jacek Magiera. Po pół roku w trzecioligowych rezerwach został wypożyczony do Zagłębia Lubin, ale i tam nie zaistniał. Przez rok rozegrał zaledwie dziesięć spotkań. Częściej występował w rezerwach. – Ktoś powie: to tylko trzecia liga. Ale w tej trzeciej lidze też nie tak łatwo o liczby, a ja w 18 meczach zdobyłem dziewięć bramek i zaliczyłem siedem asyst. Dawałem sygnały, że jestem gotowy, czekałem na szansę, której tak naprawdę nie dostałem. Nie czułem się słaby. Nie czułem zaufania u trenera. Tak już jest: albo ktoś da ci się pokazać w dłuższym wymiarze czasowym, albo nie. Ja przez pierwsze pół roku nie otrzymałem kredytu zaufania, a potem decydowały sprawy pozasportowe. Jest mi przykro, że nie mogłem się pokazać, ale nie mogę mówić o szczegółach, nie chcę dostać kary finansowej – ucina temat. Mimo wszystko nie żałuje czasu, jaki spędził na Dolnym Śląsku. – Nie grałem w Zagłębiu tyle, ile bym chciał, ale od każdego można się czegoś nauczyć. Pracowałem z trzema trenerami, to była najlepsza szatnia, w jakiej do tej pory byłem. Sportowo to nie był dla mnie udany rok, ale mimo wszystko nie żałuję – zapewnia. Od dłuższego czasu przeczuwał, że nie zostanie w Lubinie, że Zagłębie nie skorzysta z opcji wykupu. Gdy jednak 30 października zespół objął Ben van Dael, odżyła w nim nadzieja, że jednak zostanie. – Odbyłem rozmowę z trenerem, stwierdził, że chciałby, abym został jeszcze na pół roku. Cenił mnie, podobał mu się mój charakter. Zarząd Zagłębia rozmawiał z władzami Legii o moim kolejnym wypożyczeniu – opowiada. Ostatecznie kluby się nie dogadały, Moneta wrócił na Łazienkowską, do trzecioligowych rezerw.

Wrócić na Śląsk

– Gdybym wracał do Legii po dobrym okresie w Zagłębiu, liczyłbym na grę w pierwszej drużynie. Ale w tej sytuacji byłem przygotowany, że rozpocznę treningi z rezerwami. Nie miałem złudzeń, jestem realistą – przyznaje. I spokojnie czeka na rozwój sytuacji. Był już dogadany z jednym z pierwszoligowych klubów, ale Legia się z nim nie porozumiała. Mówi się o wypożyczeniu do Piasta, w którym pracuje Waldemar Fornalik – trener, który doskonale zna go ze wspólnej pracy w Ruchu. – Wiadomo, że chciałbym tam trafić. Znam trenera, chłopaków, to moje rodzinne strony, tamto powietrze mi służy – przyznaje pochodzący z Raciborza pomocnik. Na razie konkretnej oferty z Gliwic nie dostał i ma świadomość, że bardziej realne jest znalezienie klubu w pierwszej lidze. Ale nie uważa, że to byłaby zła droga. – Zejścia do pierwszej ligi wcale się nie wstydzę i nie boję. Mogę zrobić krok w tył, by wrócić do ekstraklasy – zapewnia 24-latek.

W pierwszym zespole Legii Łukasz Moneta rozegrał tylko osiem meczów, ale żadnego w ekstraklasie. Zaliczył dwie asysty.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.