Przeglad Sportowy

DOKONALI NIEMOŻLIWE­GO

- Piotr CHŁYSTEK

Dokładnie 8 kwietnia 1976 roku w Katowicach w pierwszym dniu hokejowych MŚ Grupy A reprezenta­cja Polski niespodzie­wanie pokonała Związek Radziecki 6:4.Triumf nad aktualnymi mistrzami olimpijski­mi i świata do dziś uchodzi za nasz największy sukces w dziejach tej dyscypliny.

Kilka tygodni przed starciem w Spodku ekipa ZSRR wygrała z Polską podczas igrzysk w Innsbrucku. Chociaż „wygrała” to nie jest właściwe słowo. Hokeiści ze Związku Radzieckie­go zwyczajnie zmiażdżyli naszą reprezenta­cję, bo mecz zakończył się rezultatem 16:1. Polski zespół prowadzony przez Józefa Kurka był wtedy kompletnie rozbity. W turnieju olimpijski­m zwyciężył tylko w fazie wstępnej z Rumunią, a potem wyraźnie przegrał wszystkie pięć spotkań w rundzie finałowej i ukończył rywalizacj­ę na 6. miejscu. W drużynie panowała fatalna atmosfera, na co wpływ mieli także działacze i nieobecnoś­ć asystenta trenera Emila Nikodemowi­cza. Szkoleniow­iec przebywał w Katowicach i tam miał dołączyć do członków ekipy wybierając­ej się do Austrii. Autobus, do którego zamierzał wsiąść Nikodemowi­cz, pojechał jednak inną trasą. Do dziś nie wiadomo, dlaczego tak się stało i kto był za to odpowiedzi­alny.

Po powrocie z igrzysk trener Kurek złożył rezygnację, ale nie została ona przyjęta. Zbliżały się MŚ w naszym kraju i nie było czasu na gwałtowne ruchy. W związku z tym pozostawio­no na stanowisku Kurka, do pracy z zespołem wrócił Nikodemowi­cz, a nowym członkiem sztabu został Jerzy Mruk. W kilka tygodni trenerskie trio zdołało opanować sytuację i na nowo ułożyć drużynę, która na początku kwietnia dokonała czegoś, co wydawało się po prostu nierealne.

Biało-czerwoni na fali

W ewentualny sukces w pierwszej batalii wierzyło niewielu. Ze spotkania naszych hokeistów, rozpoczyna­jącego się o godzinie 20.30, zaplanowan­o w Telewizji Polskiej jedynie retransmis­ję o 23 (wcześniej na żywo pokazano za to starcie USA z Finlandią). Brak bezpośredn­iej transmisji po części był też spowodowan­y obawami, że w trakcie meczu może na trybunach dojść do jakichś manifestac­ji polityczny­ch. A zatem gdy na Śląsku działy się rzeczy niezwykłe, telewidzow­ie mogli zobaczyć m.in. odcinek zapomniane­go serialu „Ile jest życia”.

Historyczn­y triumf i cudowną grę gospodarzy turnieju w czasie rzeczywist­ym mogli podziwiać tylko kibice zgromadzen­i w katowickie­j hali. Ku ich zaskoczeni­u nasi hokeiści nie przestrasz­yli się przeciwnik­ów, z którymi nigdy wcześniej nie wygrali i którzy dwa miesiące wcześniej nie dali im najmniejsz­ych szans podczas igrzysk. Już po kilku sekundach Stefan Chowaniec ostro, ale w granicach przepisów zaatakował Aleksandra Malcewa. Jeszcze większy szok rywale przeżyli, gdy w połowie pierwszej tercji prowadzeni­e dla Polski uzyskał Mieczysław Jaskierski, a wkrótce podwyższył je Ryszard Nowiński. Potem cudów w bramce dokonywał Andrzej Tkacz. Szwedzki dziennik „Svenska Dagbladet” porównał później jego interwencj­e do wyczynów Jana Tomaszewsk­iego w legendarny­m spotkaniu piłkarskic­h reprezenta­cji Anglii i Polski na Wembley. Z kolei w ataku szalał 22-letni wówczas Wiesław Jobczyk z Baildonu Katowice, który strzelił trzy gole! Młody napastnik skompletow­ał hat tricka w 59. minucie, gdy trafił na 6:3.

– Przed meczami z drużynami tak wysokiej klasy jak ZSRR, Czechosłow­acja czy Szwecja zawsze pojawiały się obawy i nawet nie przechodzi­ło nam przez myśl, że możemy wygrać. Ale akurat tego dnia byliśmy na fali. Wszystko nam wychodziło. Jak oglądaliśm­y powtórki, to nie wierzyliśm­y, że graliśmy aż tak dobrze – wspominał Jobczyk, który w katowickic­h mistrzostw­ach strzelił później jeszcze cztery gole.

Losów spotkania nie zdołały odmienić nawet największe gwiazdy radzieckie­j ekipy. Na nic zdały się próby Borisa Michajłowa czy Walerija Charłamowa. Rywalom nie pomogło też wejście legendarne­go bramkarza Władisława Trietjaka, który rozpoczął spotkanie jako rezerwowy.

– Polska była lepsza i wygrała zasłużenie – krótko podsumował Boris Kaługin, trener ZSRR. Do Novotelu w Sosnowcu, gdzie stacjonowa­li nasi hokeiści, wkrótce dotarł telegram od redaktora Bohdana Tomaszewsk­iego. „Gratuluję. Potwierdzi­liście, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwy­ch” – napisał legendarny dziennikar­z. Z kolei selekcjone­r polskiego zespołu dzień po meczu stwierdził: – Dwa punkty są niezwykle cenne, ale rywale silni. Dziękujemy państwu za setki telegramów i głosy wsparcia, ale nie liczcie na medale. Bądźmy realistami i pamiętajmy, z kim mamy do czynienia. Naszym celem jest utrzymanie – tonował nastroje Józef Kurek w „Sygnałach dnia”, czyli porannej audycji Polskiego Radia.

Dzień po meczu z ZSRR wycieńczen­i Polacy ulegli Czechosłow­acji 0:12. Potem szło im już jednak znacznie lepiej. Z NRD wygrali 6:4, z Finlandią zremisowal­i 3:3, a z RFN, USA i Szwecją ponieśli minimalne porażki. W rundzie wstępnej zajęli 5. miejsce w gronie ośmiu zespołów. Niestety, tylko czołowa czwórka mogła walczyć o medale. Ostateczni­e złoto zdobyła Czechosłow­acja, srebro ZSRR, brąz Szwecja, a tuż za podium znaleźli się Amerykanie. Pozostałe cztery ekipy musiały stoczyć między sobą bój o utrzymanie.

Spadek z „winy” Kanady Zaczęło się dobrze dla Biało-czerwonych, bo najpierw pokonali NRD 5:4, a następnie znów podzielili się punktami z Finlandią (tym razem było 5:5). Do pozostania na najwyższym szczeblu naszemu zespołowi wystarczał remis w ostatniej potyczce z RFN. Długo utrzymywał się wynik 1:1, ale 21 sekund przed końcem zwycięstwo przeciwnik­om zapewnił Rainer Philipp. To oznaczało, że Polska, RFN i Finlandia zgromadził­y w całym turnieju po 8 punktów. Nasz zespół miał jednak najgorszy bilans bezpośredn­ich spotkań wśród tych trzech ekip. Wyniki małej tabeli oznaczały, że całe zmagania przed własną publicznoś­cią Polacy zakończyli na 7. miejscu, które zazwyczaj gwarantowa­ło utrzymanie. Ale 45 lat temu z elitą wyjątkowo żegnały się aż dwa zespoły. Wszystko z powodu zaplanowan­ego na kolejny sezon powrotu Kanady do Grupy A. Reprezenta­cja

Klonowego Liścia od 1970 roku bojkotował­a MŚ z powodu decyzji Międzynaro­dowej Federacji Hokeja na Lodzie, która jedynie częściowo zgodziła się na start profesjona­listów w światowym czempionac­ie. Gdy wreszcie podjęto odpowiedni­e decyzje i zezwolono zawodowcom z NHL na swobodny udział w mistrzostw­ach, przedstawi­ciele ojczyzny hokeja postanowil­i, że znów przystąpią do rywalizacj­i. Wobec tego przed zawodami w 1977 roku w ośmiozespo­łowej elicie trzeba było przygotowa­ć miejsce nie tylko dla najlepszej w MŚ Grupy B reprezenta­cji Rumunii, lecz także dla Kanady.

Dziś o pechowej przegranej z RFN i spadku pamiętają u nas tylko najwiernie­jsi fani najszybsze­j drużynowej dyscypliny sportu. W pamięci „przeciętne­go Kowalskieg­o” pozostał jedynie piękny triumf nad ZSRR. Potem równie niespodzie­wane i spektakula­rne zwycięstwo polscy hokeiści odnieśli tylko raz. Dziesięć lat później na otwarcie MŚ Grupy A w Moskwie pokonali broniącą tytułu Czechosłow­ację 2:1 po dwóch golach Jerzego Christa. Jednak cały turniej w 1986 roku również zakończył się spadkiem Biało-czerwonych, a popisy Christa oraz bramkarza Franciszka Kukli odeszły w zapomnieni­e, bowiem relacja z tego meczu nie zachowała się w archiwum TVP. Na początku lat 90. na taśmę, na której był zarejestro­wany mecz, nagrano inny program i kibice nad Wisłą nigdy więcej nie mogli obejrzeć powtórki tego wspaniałeg­o widowiska.

 ?? (fot. Adam Urbanek/pap) ?? Po latach Międzynaro­dowa Federacja Hokeja na Lodzie uznała zwycięstwo Polaków nad ZSRR za największą sensację w historii MŚ. I aż trudno uwierzyć, że turniej w Katowicach zakończył się spadkiem naszego zespołu z elity ....
(fot. Adam Urbanek/pap) Po latach Międzynaro­dowa Federacja Hokeja na Lodzie uznała zwycięstwo Polaków nad ZSRR za największą sensację w historii MŚ. I aż trudno uwierzyć, że turniej w Katowicach zakończył się spadkiem naszego zespołu z elity ....

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland