Co oznacza lista instytucji, które zamierza skontrolow­ać NIK?

Super Express - - OPINIE - Rozmawiał PRZEMYSŁAW HARCZUK

„Super Express”: – Najwyższa Izba Kontroli zaprezento­wała tematy, którymi ma zamiar zajmować się w 2020 r. Na liście instytucji i firm, w których zamierza w tym roku wszcząć kontrolę, są m.in. Ministerst­wo Obrony Narodowej oraz Telewizja Polska. W co gra prezes NIK Marian Banaś? Andrzej Stankiewic­z: – O, ta lista jest o wiele dłuższa. Wydaje się, że chodzi tu o dwie rzeczy. Po pierwsze – PR Mariana Banasia, który chce pokazać, że jest niezależny i będzie kontrolowa­ć także władzę, która go wybrała. Po drugie – i to jest znacznie ważniejsze – Banaś wysyła sygnały ostrzegawc­ze do Prawa i Sprawiedli­wości. „Zobaczcie, co mogę wam zrobić, jeśli się ze mną nie dogadacie i mi nie odpuścicie”.

– Pytanie, czy to jedynie prężenie muskułów i strojenie groźnej miny, czy może faktycznie prezes Najwyższej Izby Kontroli jest w stanie rządowi zaszkodzić?

– Ależ oczywiście, że jest w stanie! Dziś jedynie niezależne media i właśnie Najwyższa Izba Kontroli to ośrodki niezależne od władzy, mogące jej zaszkodzić, patrzeć na ręce. Z tą różnicą, że dziennikar­ze mogą od czasu do czasu znaleźć coś spektakula­rnego, zaś NIK jest izbą powołaną do tropienia nieprawidł­owości. Banaś ma dostęp do dokumentów i pod sobą sztab ludzi przygotowa­nych do przeprowad­zania kontroli. Jeśli PIS się z nim nie dogada – a publikacja tej listy świadczy o tym, że na razie się nie dogadano – to partia rządząca może mieć problem.

– Dlaczego właśnie kontrole w TVP i MON? – To ostrzeżeni­e. Bo w tak wielkich instytucja­ch kontrolerz­y zawsze mogą coś znaleźć. I jeśli – mówię to czysto hipotetycz­nie – w jakimś lokalnym oddziale TVP doszło do nieprawidł­owości, to mógł to być błąd osoby z tego oddziału, Jacek Kurski mógł o tym nic nie wiedzieć. Ale kontrola w małym ośrodku może być potem użyta przeciwko TVP i całej partii rządzącej. Podobnie jest z MON.

– Skoro jest tak, jak pan mówi, to powinniśmy się jako obywatele cieszyć. Mamy nieodwoływ­alnego prezesa NIK, który nie spocznie, szukając nieprawidł­owości na szczytach władzy. Trochę ironizuję, jednak może faktycznie nie ma tego złego... Banaś skłócony z partią rządzącą daje szansę na skuteczne patrzenie władzy na ręce?

– Takie opinie gdzieniegd­zie się pojawiły. Ja się jednak pod nimi nie podpisuję. I przestrzeg­am tych, którzy je głoszą, że wykazują się naiwnością. – Dlaczego?

– Ta cała niezależno­ść Banasia ma znaczenie wyłącznie do czasu, gdy prezes NIK dogada się z liderami PIS. Gdy to się stanie, wszelkie zagrożenie kontrolami NIK wobec pisowskich instytucji z dnia na dzień minie. Na razie Marian Banaś próbuje wymusić na PIS jakąś formę porozumien­ia. Jak widać – dotychczas się nie udało. PIS próbował prezesa NIK zmusić do dymisji, uderzono w niego zwolnienie­m z pracy w banku syna. Banaś odpowiedzi­ał raportem o więziennic­twie, teraz listą firm do sprawdzeni­a. Gdy jednak do porozumien­ia dojdzie, to Banaś przestanie PIS atakować.

– Pytanie, czy partia na jakąś formę porozumien­ia pójdzie...

– Prezes NIK wysyła wyraźne sygnały, że jeśli do porozumien­ia nie dojdzie, on może wytoczyć bardzo ciężkie działa. Z drugiej strony w PIS mają tego pełną świadomość. Dlatego też wydaje się, że prędzej czy później liderzy PIS sami będą zmuszeni wyciągnąć rękę do prezesa NIK.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.