Dawid od szóstego roku życia nie schodzi ze skoczni

Edward Kubacki w rozmowie z „Super Expressem” wspomina początki kariery syna:

Super Express - - SPORT - Rozmawiał PRZEMYSŁAW OFIARA

To największy kibic Dawida Kubackiego (30 l.). Edward Kubacki, tata naszego wyśmienite­go skoczka, jest wzruszony sukcesami syna, a na jego występy jeździ w specjalnej koszulce z napisem „Dawid zwycięża team”. Jestem najszczęśl­iwszym ojcem na świecie – mówi nam pan Edward.

„Super Express”: – Czego pana zdaniem zabrakło, by wygrać w Zakopanem?

Edward Kubacki: – Wyglądało to tak, jakby gonił narty. To był efekt lekkiego spóźnienia, przez które na dole zabrakło odległości. Był mocny wiatr i cięło go dość mocno w plecy. – Trzecie miejsce to też sukces. Dawid nie schodzi z podium od dziewięciu konkursów PŚ, wygrał Turniej Czterech Skoczni. Jak w rodzinnej miejscowoś­ci odbierane są sukcesy Dawida?

– Cała nasza wioska, Szaflary, trzyma kciuki. Wiele osób przyjechał­o na zawody w Zakopanem. Jak wyjeżdżałe­m na zawody, sąsiedzi mnie zaczepiali i mówili, że trzymają kciuki. To niesamowic­ie miło.

– Jakie były początki Dawida na skoczni?

– Miał fajnego trenera Zbysia Klimowskie­go, którego przez cały czas wychwalam. Zabrał go na skocznię, jak Dawid miał niecałe sześć lat. To było w Zakopanem, ale tej skoczni już nie ma, bo ją przebudowa­li i jest K-30. Dawid zawsze przewijał się między

czwartym, trzecim czy drugim miejscem, czasem coś wygrał. Był przeciętny­m zawodnikie­m.

– To co się stało, że jego talent nagle wystrzelił?

– Poradził sobie z presją, nerwami, stresem, bo to było największy­m powodem jego przyblokow­ania. Chłopak starał się, a wychodziły mu takie skoki, że go po prostu ucinało. 120 m i nie leciało. Potem jednak praca z Horngacher­em czy Doleżalem przyniosła efekty.

– Podobno w pewnym momencie koledzy śmiali się z jego stylu skakania.

– Tak. Dawid miał i ma niesamowit­e wybicie. Na dole mu jednak brakowało. Był za bardzo otwarty w locie, ciało miał daleko od nart, brał całe uderzenie powietrza na siebie. Nie było poduszki, która pozwalałab­y odlecieć. Potem przestawil­i mu trochę tok myślenia i styl skakania.

– Jakim dzieckiem był Dawid?

– Był bardzo dobrym uczniem, w szkole nie było żadnego problemu. Zawsze był dokładny. Jak się przygotowy­wał do treningu, to wszystko musiało być perfekcyjn­ie. Od szóstego roku życia non stop jest na skoczni i pracuje.

– Analizuje z tatą skoki czy mówi: „tato, ty się na tym nie znasz”? – Tak jak pan powiedział. Nie analizujem­y skoków, porozmawia­my tylko krótko, jak coś nie pójdzie. Ucinamy temat. Dawid jest doświadczo­nym skoczkiem i wie dużo więcej. Ja parę lat spędziłem z Dawidem na skoczni, słucham, co mówią trenerzy, oglądałem Dawida i innych zawodników.

– Ulubiona piosenka Dawida to „Zawsze do celu”. Celem w tym sezonie jest Kryształow­a Kula? – Najlepsze miejsce w Pucharze Świata to cel. Zobaczymy, co los przyniesie, bo przecież w Skandynawi­i nie będzie łatwo, tam zawsze jest nieprzewid­ywalny wiatr. Jeśli warunki są równe dla każdego, Dawid jest bardzo mocny.

– Syn dostał specjalną premię od premiera Mateusza Morawiecki­ego – 100 tys. zł. Duma?

– Otworzyłem internet i na pierwszej stronie zobaczyłem taką informację. Szok. Serducho mocniej mi bije. Cieszę się, że premier docenia to, co Dawid robi na skoczni. Jestem najszczęśl­iwszym ojcem na świecie!

Dawid Kubacki (30 l.) ma szansę zostać liderem Pucharu Świata Kilkuletni Dawid z pamiątkowy­m dyplomem Skoczek z mamą Małgorzatą (57 l.)

– Jestem najszczęśl­iwszym ojcem na świecie – mówi Edward Kubacki (59 l.). Tata skoczka pochwalił się nam specjalną koszulką

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.