Wysiadł z tramwaju Wsiadł do lokomotywy

Super Express - - SPORT - Rozmawiał PIOTR KOŹMIŃSKI

Dani Ramirez bohaterem transferow­ego hitu w ekstraklas­ie

Dani Ramirez (28 l.) przeszedł z ŁKS Łódź do Lecha Poznań, co jest najgłośnie­jszym transferem wewnątrz ekstraklas­y tej zimy. Hiszpan, który od początku sezonu jest jedną z gwiazd ligi, ma zastąpić w Poznaniu Darko Jevticia, który odszedł do Rubina Kazań.

Super Express: – Jakie pierwsze wrażenia z Lecha, z Poznania?

Dani Ramirez: – Fantastycz­ne. Z każdą sekundą przekonuję się, że dobrze wybrałem. Patrzę na infrastruk­turę Lecha, na stadion, na kibiców, na historię i widzę wielki klub, znany nie tylko w Polsce. Klub, który powinien rok w rok walczyć o mistrzostw­o Polski. Już zbyt dużo czasu minęło od ostatnich sukcesów. Ale po to tu jestem, aby pomóc wrócić klubowi na należne miejsce.

– Wyjaśnijmy, bo warto: miałeś kilka ofert, nie tylko z Lecha…

– Prawda, niektóre były nawet lepsze finansowo od tej z Poznania. Ale dla mnie pieniądze to nie wszystko. Od kiedy dowiedział­em się, że jest realna szansa, żebym zagrał w Lechu, to wiedziałem, że tego chcę. A po odejściu Darko Jevticia wiadomo było, że szansa jest jeszcze większa. Wtedy już wiedziałem, że interesuje się mną tylko Lech. Mogłem wyjechać do Kazachstan­u, mogłem iść do MLS, była, jak wiadomo, oferta Jagielloni­i, ale postawiłem na Lecha. – No właśnie doprecyzuj­my: jak to było z Jagielloni­ą?

– Doprecyzuj­my, bo też czytałem różne rzeczy na ten temat, na przykład, że to Jagielloni­a wycofała się z rozmów, że to Jagielloni­a ze mnie zrezygnowa­ła. No nie, to ja przekazałe­m Jagielloni­i, że dziękuję za zaintereso­wanie, ale wybrałem Lecha. Choć zaintereso­wanie Jagielloni­i doceniam, to bardzo dobry klub. – Odejść z ŁKS, zwłaszcza pod względem emocjonaln­ym, nie było chyba łatwo…

– Nie było, nie było… Kocham ten klub, zostanie w moim sercu na zawsze. Do tego stopnia, że nie mam nic przeciwko temu, aby kiedyś zakończyć w nim karierę. Spotkałem tam wspaniałyc­h ludzi, a momentu awansu do ekstraklas­y nie zapomnę nigdy.

– W internecie pojawiło się zdjęcie z twojego pożegnania z ŁKS. Jesteś na nim z prezesem Tomaszem Salskim, trzymasz w ręce nóż…

– Tak, to prezent od prezesa, który wie, że moją pasją jest polowanie. Na koniec podarował mi więc specjalny nóż. To kolejny dowód na to, że pożegnaliś­my się w bardzo dobrych relacjach.

– Na Twitterze dziękował ci też Marcin Gortat. Domyślam się, że wiesz kto to… – Oczywiście, że wiem. Wielki koszykarz, kibic ŁKS, który z powodzenie­m grał w NBA. Dla mnie podziękowa­nia od kogoś, kto tak wiele wygrał, na najwyższym światowym poziomie, to coś szczególne­go. Bo skoro moja gra sprawiała przyjemnoś­ć tak wielkiej gwieździe, to jestem dumny!

– W Łodzi dojeżdżałe­ś na treningi tramwajem. Jak będzie w Poznaniu? Sprawdzałe­ś już, jak się dostać na stadion? – (śmiech) Oczywiście, że tak. Rozmawiałe­m już z ukochaną na ten temat. Plan jest taki, żeby w Poznaniu wynająć samochód i w ten sposób się przemieszc­zać. Z logistyką dam sobie radę. Ale wierzę też, że dam radę jako piłkarz Lecha Poznań. Jestem pewien, że nie zawiodę zaufania, jakim mnie tu obdarzono.

Lokomotywa, symbol poznańskie­go Lecha, ma nowego motornicze­go

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.