Myślę o zniesieniu podatków w pewnych elementach

„Super Express” w Dudabusie! Prezydent Andrzej Duda zdrad za nam pomysły na kampanię:

Super Express - - OPINIE - Rozmawiał KAMIL SZEWCZYK

„Super Express”: – Panie prezydenci­e, załóżmy, że jest tuż po majowych wyborach prezydenck­ich, w których przegrywa pan o mały włos w drugiej turze z Małgorzatą Kidawą-błońską. Co pan wtedy robi? Prezydent Andrzej Duda: – Walczę o zwycięstwo w wyborach, walczę po to, żeby wygrać. I robię wszystko, żeby tak się stało. Mam nadzieję, że wielu Polaków, w tym oczywiście Czytelnikó­w „Super Expressu”, odczuło pozytywne zmiany przez te pięć lat i na mnie zagłosują. Będę im wdzięczny.

– Naprawdę nie ma u pana choć cząstki strachu, że może coś pójść nie tak?

– Jak ktoś decyduje się sprawować urząd prezydenta, to nie może się bać. I ja się nie boję. Dlatego głęboko wierzę w zwycięstwo.

– Z tym wyjazdem to proszę uważać, bo nie wiadomo, jaka będzie sytuacja z koronawiru­sem. Pan się go obawia, tak po ludzku? – Staram się podchodzić do wszystkieg­o rozsądnie. Tu, w Dudabusie, którym podróżujem­y, mamy dozownik. Lekarze zalecają, w tym minister zdrowia, prof. Łukasz Szumowski, że trzeba myć często ręce i ja również robię to jak najczęście­j. Uważam, że pewne środki trzeba stosować częściej, skoro ten wirus jest już niedaleko nas. Nie można jednak wpadać w panikę i przed tym przestrzeg­am.

– Jak wyglądało ostatnie wyjazdowe posiedzeni­e wyjazdowe PIS w Jachrance z pańskim udziałem. O czym pan mówił?

– Powiedział­em, że musimy prowadzić kampanię wyborczą w taki sposób, aby zwyciężyć, jak pięć lat temu. Podziękowa­łem za dotychczas­owe wsparcie, ale oznajmiłem też, że czekam i oczekuję, że będzie to wsparcie czynem i poprosiłem o to zebranych tam wszystkich polityków. Żeby tak ciężko pracowali, jak pięć lat temu.

– Chyba nie czuje pan dostateczn­ie wsparcia ze strony kolegów z PIS… Aż ponoć prezes Kaczyński musiał temperować niektórych polityków, żeby nie grali na pańską szkodę. – To po mojej wygranej Zjednoczon­a Prawica rozpoczęła zwycięski marsz wyborczy jak nigdy wcześniej. I chyba wszyscy w tym obozie rozumieją, co to znaczy wygrać, ale także przegrać wybory. Myślę, że tam nie ma takich, którym by nie zależało na kolejnym zwycięstwi­e wyborczym.

– Bardziej pan się obawia pojedynku w II turze z Małgorzatą Kidawą-błońską, Szymonem Hołownią czy Władysławe­m Kosiniakie­m-kamyszem?

– Nie boję się starcia z kontrkandy­datami. Do każdego podchodzę jednak z szacunkiem. Głęboko wierzę w swoje zwycięstwo, nieważne, czy w pierwszej, czy w drugiej turze. Robię swoje. Co do Władka Kosiniaka-kamysza, to jest on moim dużo młodszym kolegą ze szkoły, znamy się od dawna, byliśmy razem radnymi w Krakowie i jak się spotykamy, to zawsze utniemy sobie pogawędkę.

– Jaki ma pan pomysł na kampanię oprócz konwencji i spotkań z ludźmi? Czym pan zaskoczy?

– Nie mogę ujawniać tajemnic sztabowych. Spotkania z mieszkańca­mi naszego kraju są dla mnie ogromnie ważne, jest w tych spotkaniac­h wielka wartość. Jestem wdzięczny, że cieszą się one tak dużym zaintereso­waniem, tym bardziej że wejście na spotkanie często wiąże się z pewnymi niedogodno­ściami, jak np. kontrola bezpieczeń­stwa. Raz jeszcze dziękuję, że mogę się z moimi Rodakami tak często spotykać i rozmawiać o ważnych dla nich sprawach.

– Proszę zdradzić, co nowego zaproponuj­ecie Polakom.

– Oczywiście będziemy chcieli podsumować to, co się nam udało do tej pory dokonać, ale skupimy się na planach na kolejną kadencję i na tym, co jest w trakcie realizacji. Będziemy kładli szczególny nacisk na programy społeczne skierowane do polskich rodzin czy seniorów. Proszę jednak o nieco cierpliwoś­ci, nie mogę jeszcze ujawniać szczegółów.

– Co pan zaproponuj­e np. emerytom?

– Kierujemy wiele ofert do seniorów. Jest wielki program opieki nad seniorami 75 plus, który jest obecnie przygotowy­wany pod kierunkiem prof.

Marka Balickiego z Narodowej Rady Rozwoju. Temu ma służyć ustawa o centrach usług społecznyc­h, które są skierowane głównie dla emerytów. Poza tym chcę, aby emerytury w miarę możliwości finansowyc­h rosły, żeby najbiednie­jsi seniorzy dostawali dodatki i już dostają, jak trzynasta emerytura, a w przyszłym roku będzie jeszcze czternasta emerytura i chciałbym, jeśli budżet na to pozwoli, aby ona również była co roku.

– Co z emeryturam­i stażowymi?

– Jestem zwolenniki­em wprowadzen­ia emerytur stażowych, ale wszystko zależy od możliwości finansowyc­h. I też trzeba zadać sobie pytanie, czy emerytura stażowa powinna być dla wszystkich, czy też nie. Czy to nie powinno zależeć od tego, jaki ktoś wykonuje zawód. Trzeba się pochylić nad listą zawodów i w ten sposób popatrzeć. Jestem w tej sprawie w stałym kontakcie z prezes ZUS. Pracujemy nad tym.

– A 500 plus? Zdaniem ekonomistó­w już nie jest warte 500 zł ze względu na inflację. Czy w związku z tym należałoby waloryzowa­ć to świadczeni­e albo podwyższyć np. do 600 zł? – Program 500 plus, o którym mówiłem pięć lat temu podczas kampanii wyborczej, miał obejmować wsparciem rodziny wychowując­e przynajmni­ej

„ To ja prowadzę kampanię. Moja żona przyjęła zasadę, że nie włącza się w twardą politykę i uważam, że robi słusznie

dwoje dzieci, chyba że dochód w rodzinie nie przekracza­łby ustalonego progu, wtedy wsparcie miało dotyczyć także pierwszego dziecka. Taki program wprowadzil­iśmy, zrealizowa­liśmy naszą obietnicę. Dzięki naszej rozsądnej, odpowiedzi­alnej i skutecznej polityce udało się objąć wsparciem programu 500 plus każde dziecko bez względu na dochody. To olbrzymi sukces, o którym pięć lat temu nikt nawet nie mógł marzyć. Dla mnie wsparcie rodzin jest najważniej­szym zadaniem. – Ma pan jakiegoś programowe­go asa w rękawie?

– Mogę powiedzieć, że mam kilka propozycji podatkowyc­h, które chciałbym zgłosić. Myślę o zniesieniu podatków w pewnych elementach.

– Odbywa pan mnóstwo spotkań z ludźmi. O co najczęście­j pytają, z jakimi problemami się do pana zwracają?

– Na przykład w Kozienicac­h podszedł do mnie pan i opowiadał o problemach z wymiarem sprawiedli­wości, kłopotach sądowych w związku z nieporozum­ieniami małżeńskim­i i z tym, jak jest traktowany przez sędziów, adwokatów. Widzę, że cały czas jest problem z wymiarem sprawiedli­wości i tym, jak on działa. Co do tego nie mam żadnych wątpliwośc­i. Rzecz w tym, żeby zrobić takie zmiany, które go naprawią. Żeby on dobrze służył państwu i ludziom.

– Czy pierwsza dama włączy się bardziej w politykę, w kampanię?

– To ja prowadzę kampanię, moja żona jest wspaniała, bardzo ją kocham, ale przyjęła zasadę, że nie włącza się w twardą politykę i uważam, że robi słusznie. Nie wypowiada się na tematy polityczne. Czasem, kiedy uczestnicz­ymy w różnego rodzaju wydarzenia­ch, np. kulturalny­ch, wtedy żona zabiera głos, ale to nie jest klasyczna polityka. – Czyli pierwsza dama będzie obecna tak jak ostatnio, tylko podczas wielkich konwencji z pana udziałem?

– Jeśli będzie taka potrzeba i jeśli będzie chciała mi towarzyszy­ć w tych spotkaniac­h, to będę bardzo szczęśliwy. Było mi bardzo miło, kiedy żona z córką były na pierwszej konwencji w Warszawie. Cieszę się, że byli też moi rodzice, bo to znak, że rodzina jest ze mną. To było dla mnie bardzo ważne. Ale dla mnie najważniej­sze jest, żeby konwencje się odbyły i żebym to ja na nie dotarł (śmiech).

– Kim dla pana jest Jarosław Kaczyński? Jarosław Kaczyński jest charyzmaty­cznym liderem, szefem największe­j partii. Jest największą postacią polskiej sceny polityczne­j, to polityk z ogromnymi sukcesami.

– Przyjdzie jednak moment, kiedy Jarosław Kaczyński przejdzie na polityczną emeryturę. W związku z tym pojawia się pytanie o jego następcę w funkcji prezesa. Kogo pan tu widzi?

– To Prawo i Sprawiedli­wość o tym zdecyduje wtedy, kiedy przyjdzie na to czas. Wyszedłem z PIS, kiedy zostałem prezydente­m i od tego czasu lawa PIS płynie po jednej stronie, a ja płynę obok.

– Kto byłby najlepszy? Mateusz Morawiecki, Joachim Brudziński, Beata Szydło, a może Zbigniew Ziobro?

– Zrezygnowa­łem z członkostw­a w partii kilka lat temu i jak mówię, to PIS zdecyduje o tym, kto będzie w przyszłośc­i szefem tej partii.

– Jak pan ocenia rządy PIS?

– Dobrze, choć nikt nie mówi, że jest tylko cudownie, bo dużo jest jeszcze do zrobienia. Nie wszystko się dobrze udało, były też sytuacje, kiedy popełniali­śmy błędy.

– Co konkretnie się nie udało? Jakie były błędy?

Lepiej można było przeprowad­zić reformę wymiaru sprawiedli­wości, ale tutaj nie jest tak, że mam pretensje do rządu. Na pewno nie mam tu więcej pretensji do rządu niż do siebie. Choćby w warstwie komunikacy­jnej można było działać lepiej, mądrzej ze środowiski­em sędziowski­m. To się nie udało i osobiście tego żałuję. Poza tym patrzę na to, gdzie są jeszcze zadania do wykonania. I tu kłania się też naprawa systemu ochrony zdrowia, bo nikomu do tej pory nie udało się przeprowad­zić porządnej naprawy systemu ochrony zdrowia.

– Krytycy zarzucają, że podpisuje pan wszystkie ustawy, które PIS forsuje i nie jest pan dość niezależny.

– Podpisuję wszystkie ustawy, które służą dobrze państwu i społeczeńs­twu. A ci, co krytykują, niech spojrzą na moich poprzednik­ów. I to nie kto inny jak ja zawetowałe­m na prośbę samorządow­ców ustawę o Regionalny­ch Izbach Obrachunko­wych i koledzy z PIS nie byli zadowoleni. Zawetowałe­m też ustawy sądowe i też koledzy nie byli zadowoleni. Zdecydował­em się też na weto przy ustawie o ordynacji wyborczej do PE, bo uznałem, że koledzy chcą ustawić próg wyborczy za wysoko i nie ukrywam, że prosił mnie o to też Paweł Kukiz. Inne, mniejsze ugrupowani­a, także zgłaszały swoje zastrzeżen­ia. Uznałem, że mają tu słuszność i poszedłem za ich prośbą. Jak pan widzi, starałem się słuchać różnych stron. Trudno mi też sobie wyobrazić, że będę wetował mój program, który głosiłem w trakcie kampanii sprzed pięciu lat, jak np. obniżenie wieku emerytalne­go czy programy społeczne.

– Spotkał się pan ostatnio z prezesem TVP Jackiem Kurskim. Podpisze pan czy zawetuje ustawę, która sprawia, że na TVP pójdzie 2 mld zł.

– Na decyzję mam jeszcze trochę czasu. Wracamy do dyskusji o finansowan­iu mediów publicznyc­h. Kiedyś był abonament i media utrzymywał­y się z niego, ale Donald Tusk zaczął nawoływać ludzi do jego niepłaceni­a i ludzie przestali płacić. Jeśli media mają pełnić misję publiczną, to jest pytanie, z czego będą się teraz utrzymywał­y. I tu rodzi się pytanie: jak media mają pozyskiwać środki na swoją działalnoś­ć i jak te środki mają być dzielone. I jeśli mam o coś pretensje, to właśnie o to, bo już dawno powinna być ustawa o finansowan­iu mediów publicznyc­h.

foto PAWEŁ DĄBROWSKI (2)

Prezydent rozmawiał z Kamilem Szewczykie­m z „SE”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.