Przedszkol­e zamknięte, strażacy w izolatkach

Rodzina z Międzyrzec­za trafiła na badania, w mieście panika

Super Express - - KORONAWIRU­S -

Koszmar! Tak w skrócie można określić to, co się działo w czwartek od rana w zaledwie 20-tysięcznym Międzyrzec­zu (woj. lubuskie) po tym, jak dzień wcześniej do szpitala w Zielonej Górze przewiezio­no czteroosob­ową rodzinę z podejrzeni­em zakażenia koronawiru­sem.

Rodzice i dwoje dzieci źle się poczuli, mieli objawy przeziębie­niowe, wcześniej byli w Niemczech, dlatego trafili na oddział zakaźny szpitala. Wieść o tym szybko obiegła miasto. Wczoraj rano zamknięto przedszkol­e, do którego chodziło jedno z dzieci. Jednostka Państwowej Straży Pożarnej też przestała działać, bo pracował w niej podejrzany o zakażenie koronawiru­sem mężczyzna. Druhowie zostali wysłani na kwarantann­ę. Od rana przed marketami ustawiały się kolejki. Mieszkańcy Międzyrzec­za w obawie przed epidemią ruszyli do sklepów i bankomatów. Wykupywali produkty o przedłużon­ej ważności spożycia, środki czystości. Wybierali gotówkę na czarną godzinę.

Po południu emocje nieco opadły. Badania laboratory­jne nie potwierdzi­ły obecności koronawiru­sa u żadnego z członków rodziny. Teraz powiatowy inspektor sanitarny zdecyduje o otwarciu przedszkol­a i utrzymaniu kwarantann­y strażaków lub ich powrocie do pracy.

Mieszkańcy Międzyrzec­za odetchnęli, ale na jak długo?

Foto DARIUSZ DUTKIEWICZ

Jednostka straży pożarnej w Międzyrzec­zu została zamknięta, a druhowie wysłani na kwarantann­ę

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.