Nigdy się tak nie bałem!

Super Express - - SPORT - MARCIN SZCZEPAŃSK­I

Jeszcze nigdy w życiu tak się nie bałem! Byliśmy z żoną przerażeni! To był najgorszy poranek w naszym życiu – opowiada Damian Kądzior (28 l.), pomocnik Dinama Zagrzeb. W niedzielny poranek w stolicy Chorwacji miało miejsce silne trzęsienie ziemi o mocy ok. 5,3 stopnia w skali Richtera.

„Super Express”: – O której godzinie zaczęły się wstrząsy? Damian Kądzior: – Tak po szóstej obudziła mnie z krzykiem przerażona żona. W sypialni wszystko się trzęsło, obrazy pospadały ze ściany. Rozbiło się m.in. pamiątkowe zdjęcie z naszego ślubu. W kuchni pospadały naczynia. Nigdy wcześniej nie byłem świadkiem takiej sytuacji. Byłem przerażony. Huk był taki, jakby nastąpiła kulminacja grzmotów podczas burzy. Wyjrzałem szybko za okno i zobaczyłem grupę ludzi, którzy opuścili mieszkania. – Dołączyliś­cie z żoną do nich?

– Tak. Dostaliśmy powiadomie­nie z klubu, że mamy natychmias­t opuścić mieszkanie i udać się w bezpieczne miejsce, bo między 8 a 9 rano mogą być kolejne wstrząsy. Przyznam, że na początku byłem skołowany: najpierw słyszysz, że masz siedzieć w domu, bo koronawiru­s, a tu nagle każą ci z niego wychodzić. W pierwszej chwili głowa może tego nie ogarnąć.

– Gdzie pojechaliś­cie?

– Kazano nam jechać w miejsce, gdzie nie ma budynków. Wzięliśmy psa, dokumenty i najbardzie­j potrzebne rzeczy i przed ósmą pojechaliś­my na parking. Normalnie droga zajmuje nam tam około pięciu minut. Tym razem trwało to znacznie dłużej, bo był tak duży korek. Przeczekal­iśmy tam półtorej godziny i wróciliśmy do domu. – Jak teraz wygląda sytuacja w Zagrzebiu?

– Jesteśmy bezpieczni, nasz budynek nie ucierpiał. Inni mieli mniej szczęścia. Widziałem w internecie zdjęcia z innych rejonów Zagrzebia, a na nich auta obsypane gruzem, cegły leżące na ulicy.

– Jest ofiara śmiertelna.

– Tak, czytam, że zginął 15-letni chłopak. To przecież jeszcze dziecko. Jak rano pobiegłem do samochodu, to sytuacja na parkingu wyglądała jak z horroru. Ludzie w maskach, rękawiczka­ch, z plecakami, dziećmi na rękach. Wszyscy sprawiali wrażenie, jakby chcieli uciec z miasta. Uciec, tylko dokąd?

– Co zamierzaci­e dalej robić?

– Trzeba zachować spokój, nie panikować. Wiem, że to się tak łatwo mówi. Emocje opadły, bo na początku byliśmy przerażeni. Choć widzę po żonie, że się boi. Wystarczy sekundowy wstrząs i jest przestrasz­ona. Mam nadzieję, że nic gorszego już się nie wydarzy.

Damian Kądzior (28 l.) ma nadzieję, że wstrząsy już się nie powtórzą

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.