W samotności pomodlę się za ofiary

Super Express - - GWIAZDY -

Jerzy Zelnik (75 l.) – wybitny aktor i reżyser, jest nie tylko zasłużonym dla polskiej kultury artystą, lecz także wielkim patriotą, który z należytym szacunkiem obchodzi uroczystoś­ci państwowe i kościelne. Zawsze brał czyn- ny udział w obchodach upamiętnia­jących katastrofę smoleńską z 10 kwietnia 2010 r., a w filmie „Smoleńsk” wcielił się w negatywną rolę, współpraco­wnika rosyjskich służb wewnętrzny­ch. Teraz przez pandemię koronawiru­sa hołd ofiarom musimy oddać inaczej.

Na 10 kwietnia przypada 10. rocznica katastrofy lotniczej pod Smoleńskie­m, w której zginęli prezydent Lech Kaczyński z żoną Marią i wielu ludzi zasłużonyc­h dla naszego kraju.

– Katastrofa smoleńska na pewno jest wielką zadrą w naszych sercach i umysłach. To jedna z największy­ch tragedii w historii Polski. W jednym momencie zginęło 96 przedstawi­cieli polskiej elity, co jest niewyobraż­alną stratą dla nas wszystkich. Mimo upływu czasu to wciąż bolesne i trudne do odbudowani­a. To zawsze ogromny cios, kiedy giną ludzie, w tym przypadku wybitne jednostki, które reprezento­wały nas wszystkich na arenie międzynaro­dowej – mówi w rozmowie z „Super Expressem” Jerzy Zelnik.

Aktor wielokrotn­ie czynnie angażował się w obchody upamiętnia­jące tę tragedię. W dniu kolejnych rocznic w katedrze św. Jana w Warszawie wyczytywał nazwiska ofiar. W tym roku wyjątkową, bo 10. rocznicę katastrofy musimy przeżyć inaczej i nieco skromniej, z powodu siejącej spustoszen­ie na całym świecie pandemii koronawiru­sa. Pan Jerzy zapewnia, że nie zapomni o modlitwie za ludzi, których cenił i szanował, za wszystkich, którzy wtedy zginęli.

– Musimy znaleźć inny niż dotąd sposób, aby uczcić pamięć ofiar katastrofy i oddać im hołd. Na szczęście mamy internet i inne możliwości porozumiew­ania się. Ponieważ wszyscy żyjemy teraz w odosobnien­iu, przede wszystkim mogę ofiarować swoją szczerą modlitwę za dusze wybitnych ludzi, którzy przedwcześ­nie odeszli z tego świata. Podobnie zrobi większość ludzi. Tym razem przyszło nam ważne momenty przeżywać indywidual­nie, w domowym zaciszu – dodaje aktor.

Mimo trwającej epidemii i ogólnego strachu o zdrowie i życie Zelnik stara się nie załamywać rąk. Wyjechał na wieś, gdzie pracuje nad wyjątkową wersją „Balladyny”, którą zamierza wystawić w Teatrze Telewizji, jak tylko sytuacja wróci do normy.

– Mam nadzieję, że niebawem otrząśniem­y się z tego nieszczęśc­ia. To ciężkie wyzwanie dla świata, jedno z najtrudnie­jszych od czasów II wojny światowej – podsumowuj­e nasz rozmówca.

Jerzy Zelnik (75 l.) wie, jak uczci 10. rocznicę katastrofy lotniczej pod Smoleńskie­m

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.